środa, 12 listopada 2014

"Wspólne dzierganie i czytanie" oraz prośba o pomoc

Kolejna środa i akcja z Maknetą. Niestety przez ostatnie dwa tygodnie miałam małą przerwę w dzierganiu (powrót do pracy, a do tego intensywna organizacja pewnej akcji), więc nie pochwalę się niczym nowym.

W związku z powyższym, w chwili obecnej zarówno na drutach, jak i w książkach spokojnie. 



W drodze do pracy z przyjemnością podczytuję sobie Debbie Macomber i jej "Sklep na Blossom Street"(więcej o niej tutaj), natomiast wieczorami próbuję zrobić choć jeden rządek w czapce, której pilnie potrzebuję na poranne chłody.

A propos czapek...  

Chciałam Was poprosić o pomoc i serdecznie zaprosić do wzięcia udziału w akcji, o której napisałam we wczorajszym poście, o TUTAJ. Akcja ta ma na celu wydzierganie choć kilku czapek i szalików dla bardzo potrzebujących, bo porzuconych i chorych dzieciaczków z częstochowskiego Ośrodka Opiekuńczo - Medycznego "Ufność".  Zajrzyjcie, proszę, przeczytajcie i pomóżcie w miarę możliwości!


17 komentarzy:

  1. Zajrze, na pewno, ale czy moze byc zwylka czapka bez bajerow, bo chyba nic innego nie umiem zrobic, co prawda mam model na beret, ale to chyba nie odpowiednie na polska zime. Pozdrawiam serdecznie Beata

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Beatko, jak najbardziej! Te dzieciaczki naprawdę nie są wymagające. Bardzo Ci dziękuję za chęci i publikację na FB!!!

      Usuń
  2. Widziałam akcję, chętnie się przyłączę :) A książkę czytałam i bardzo mi się podobała :)
    Miłego dnia!
    Asia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Asiu, bardzo, bardzo Ci dziękuję!!!!!!!

      Usuń
  3. Dołączam się. Zrobię szalik . Właśnie zaczęłam czytać tą samą książkę.

    OdpowiedzUsuń
  4. Dziekuje Ci!! dzieki Tobie mozna konkretnie pomoc i ze tak powiem, nie po linii zawodowej, a ''po linii hobbystycznej''
    pozdrawiam -
    - Ola

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ola, nawet nie wiesz jak się cieszę! Bardzo dziękuję za miłe słowa i chęć pomocy!!!

      Usuń
  5. Dopiero teraz przeczytałam o Twojej akcji, będzie zaszczytem dla mnie zrobić chociaż jedną czapkę, aż łza w oku się kręci nad losem tych dzieci i za szczęścia że jest ktoś kto chce się nimi zająć:) Robiłam akurat dziś porządki w szafie i znalazłam jeżeli pamięć mnie nie myli dwie kołderki i dwie poszewki na nie, nie wiem , czy rozmiar odpowiada temu podanemu, ale są to kołderki do łóżeczka, obie moje Młode spały przez pierwsze trzy miesiące pod nimi, póki nie przeniosły się na stałe do naszego łóżka, nie wiem czy mogą być , czy tylko same poszewki?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiolu, wzruszyłam się i zapewniam, że kołderki i poszewki po Twoich dziewczynach bardzo się przydadzą! W ośrodku przebywają dzieci w wieku 0-2 lata, więc są łóżeczka różnej wielkości i na pewno przyda się taki komplecik na zmianę. Bardzo, bardzo Ci dziękuję za wsparcie!!!

      Usuń
  6. Również czapkuję, ale nie tak ładnie, by kogoś obdarować. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A może jednak spróbujesz? Te dzieciaczki naprawdę nie są wymagające i wystarczy najprostsza czapeczka z możliwych, nawet taka nieporadna :) Albo inny pomysł - może jako mol książkowy i mama masz w swoich zapasach jakąś zbędną książeczkę dla dzieci, ktorą mogłabyś podesłać do ośrodka na Mikołajki? :)

      Usuń
  7. Jak tylko znajdę chwilę czasu wśród zaplanowanych robótek, to z pewnością coś dla maluchów zrobię, każdego takiego maleństwa szkoda...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wspaniale! Bardzo dziękuję!!! Jestem autentycznie wzruszona...

      Usuń
  8. Idę czytać,ale na pewno spróbuję jakoś pomóc, trochę będę miała czasu, bo za tydzień idę na operację tarczycy, więc posiedzę w domu na zwolnieniu, podziwiam takie osoby jak Ty, pozdrawiam Monika

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojj, w takim razie życzę Ci dużo zdrówka i trzymam kciuki za operację! Bardzo się też cieszę, że chcesz dołączyć do akcji, ale jeżeli zdrowie czy samopoczucie nie będzie temu sprzyjało, to nie stresuj się, proszę! Jeśli uda Ci się coś zrobić, będzie wspaniale, ale uważaj na siebie! Natomiast co do podziwiania, to absolutnie nie ma czego. Z mojej strony, to tylko trochę chęci, zaparcia i poświęconego czasu, ale to nic w porównaniu z ludźmi, którzy na codzień wspierają i opiekują się tymi dzieciaczkami! Mocno ściskam.

      Usuń
  9. Szkoda, że szydełko i druty mnie nie lubią, bo chętnie bym pomogła.

    OdpowiedzUsuń

Pięknie dziękuję za każde pozostawione tu słówko.