środa, 8 października 2014

Wspólne dzierganie i czytanie oraz Sylwia Chutnik

Kolejna środa, a więc akcja z Maknetą WDiC.


W zasadzie spokojnie mogłabym dodać zdjęcie z poprzedniego tygodnia, bo ani w robótce ani w książce nie posunęłam się na przód na tyle, aby rozpoczynać coś nowego, ale mam przynajmniej dobrą wymówkę ;). W miniony poniedziałek Monachium odwiedziła jedna z moich ulubionych pisarek, Sylwia Chutnik i przed tym spotkaniem postanowiłam nieco się przygotować, a więc jeszcze raz sięgnąć po jej książki. Tak więc mój cały wolny czas poświęciłam na czytanie "Kieszonkowego atlasu kobiet" i "Mama ma zawsze rację".


Jeśli ktoś jest ciekawy jak wyglądało moje spotkanie z Sylwią Chutnik, zapraszam na drugiego bloga --> KLIK <--


A wracając do akcji, to na drutach ciągle złoty, oversizowy sweterek oraz rozpoczęty dziś rano golf - szyjogrzej dla syna, który będzie mu zastępował szalik. Właśnie zaliczamy pierwsze zbiorowe chorowanie w sezonie jesień/zima 2014, więc chyba każdemu z nas wydziergam po pięc takich, żeby uniknąć podobnych atrakcji w przyszłości ;) "Jeżynowa zima"- jak już wspomniałam - musiała pójść na chwilę w odstawkę, ale myślę, że do przyszłej środy już ją skończę.


Pozdrawiam Was serdecznie i do następnego wpisu!

22 komentarze:

  1. Też bardzo lubię Sylwię Chutnik :) Narobiłaś mi ochoty na powtórki, a jeszcze nawet nie przeczytałam jej najnowszej książki.
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tej ostatniej też jeszcze nie czytałam, a podczas rozmowy z Sylwią dowiedziałam się, że w przyszłym roku będzie kolejna, więc trzeba się spieszyć! :) Serdecznie pozdrawiam

      Usuń
  2. O - a ja nie nam tej autorki, muszę przeczytać w takim razie :) U nas też przeziębienie, jak zwykle - ja i Mała. Katar i takie tam. I też myślę o zrobieniu czegoś ciepłego na szyję :)
    Pozdrawiam,
    Asia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kurczę, niby ta jesień póki co taka łagodna, a już choróbska dają popalić. Wolę nie myśleć, co będzie dalej... Jak nic, trzeba się chronić udzergami! :) Pozdrawiam cieplutko!

      Usuń
  3. Chyba przerzucę się w czytaniu na coś lekko i przyjemnie. Kupiłam zestaw książek Moniki Szwai i ... poloneza czas zacząć. Sylwii Hutnik czytałam tylko "Dzidzię", przyznam dość mocna i specyficzna lektura.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Dzidzi" nie czytałam, ale na przykład "Cwaniary" w ogóle mi nie podpasowały (w przeciwieństwie do tych dwóch książek o których pisałam wyżej). Ciekawa jestem jak będzie z kolejnymi książkami autorstwa tej pani... Natomiast co do Szwai, to szwagierka się nią ostatnio zachwyciła i też nabyła cały zestaw. Podrzuciła mi "Zupę z ryby fugu", ale jeszcze do niej nie doszłam. Może będzie to moja następna środowa lektura? Choć w kolejce niedokończone "Wyznaję" Cabre i nowy Cejrowski kusi i do tego Ligocka z biblioteki....aaa, ciężki wybór! :)

      Usuń
  4. Przyznam, że ja też nie czytałam nic Pani Chutnik ale po Twojej rekomendacji dopisuję ;) Swetra już Ci zostało naprawdę niewiele i nadal mnie ten kolor zachwyca. Dużo zdrowia dla Ciebie i bliskich. Serdeczności.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najgorsze jest to, że im bliżej końca, tym mniejsza mobilizacja, bo coraz bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że powinnam całkiem inaczej rozplanować tę robótkę, np. zamiast francuza przy dekoldzie wybrać ściągacz, zamiast oversizu taliowanie itd. Echhh, kobieta zmienną jest! :)

      Usuń
  5. Nie czytałam Chutnik, spróbuję. A chorowanie w tym sezonie jesienno-zimowym już wstępnie mamy zaliczone. Katar, kaszel, gorączka, powiększone migdały...co kto chce.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ania, współczuję! My jesteśmy na etapie kaszlu, kataru, zapalenia oskrzeli, ucha, gardła i kilku innych atrakcji... Sezon żłobkowo - przedszkolny uważam za rozpoczęty! ;)

      Usuń
  6. Złote wygląda smakowicie. A autorki tej nie miałam jeszcze okazji przeczytać. Dopisuję do listy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie to złoto mnie zgubiło! :) Wyszłam z założenia, że włóczka fajna, to postawię na fason najprostszy z możliwych, ale teraz zaczynam wątpić w trafność mojego wyboru ;) Pozdrawiam i dziękuję za odwiedziny!

      Usuń
  7. Ocieplacze we wszystkich możliwych wzorach, kolorach i fasonach to ulubiony element mojej zimowej garderoby, tym bardziej, że dzierga się je szybko i idealnie nadają się do testowania wzorów oraz nauki nowych technik :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ooo, tak! Wspaniale to ujęłaś i podpisuję się pod Twoimi słowami obiema łapkami :)

      Usuń
  8. Autorki nie znałam, więc zaraz zobaczę co ma do zaoferowania.
    Złoty sweterek zapowiada się super ja nie przepadam za swetrami oversize, ale strasznie mi się podoba kolor z jakiego dziergasz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Autorka jest trochę specyficzna, nie ma co ukrywać, więc pewnie dlatego nie każdy po nią sięga i nie każdy ją zna :) Co do sweterka, to kolor włóczki też mnie zauroczył i wiem, że bez względu na efekt końcowy będę go nosić, choćby po domu i dla własnej satysfacji, hihi. Pozdrawiam!

      Usuń
  9. Ja tez autorki nie znam, ale chyba czas najwyższy to nadrobić:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Proponuję "Mama ma zawsze rację" - krótkie felietony wzięte z życia młodej matki. Słodko - gorzkie, ale na wskroś prawdziwe :) Dziękuję za odwiedziny i cieplutko pozdrawiam!

      Usuń
  10. Złoty sweter zapowiada się ciekawie, czekam na efekt końcowy :-)

    OdpowiedzUsuń
  11. Golfiki super sprawa, mój synek tylko te nosi , szal to zawsze fiurgał ale nie na szyi tylko poaza nią . Teraz wszyje ciepło .:)

    OdpowiedzUsuń
  12. Współczuję choróbska, u nas też pierwsze wspólne przeziębienie :/
    Dużo zdrowia życzę.

    OdpowiedzUsuń
  13. Dobrze, że ja swoje odchorowałam w dzieciństwie, teraz, jak coś mnie łapie, to raczej na krótko i mało groźnie ;) Za to mój Luby, jak to facet, przy byle katarze umiera i trzeba go niańczyć gorzej, niż dziecko...
    Super pomysł z szyjogrzejem, na pewno pomoże opanować choróbska :)

    OdpowiedzUsuń

Pięknie dziękuję za każde pozostawione tu słówko.