piątek, 25 kwietnia 2014

Kończąc sezon udziergów zimowych...

Witajcie,

choć na moich drutach i szydełku zapanowała już wiosna, to na efekt końcowy trzeba jeszcze chwilkę poczekać. W związku z tym pokazuję to, co powstało w marcu i znalazło jeszcze całkiem spore zastosowanie w kwietniu :) Są to dwa drobiazgi w postaci komina i czapki.

Komin -wyjątkowo- zrobiłam dla siebie :)


Włóczka to Lanagold ALIZE (49% wełny, 51% akrylu), którą szalenie lubię. Wszystkie zimowe akcesoria, które nią robiłam do tej pory, dzielnie zdały egzamin czasu i po wielokrotnym praniu ani nie straciły na formie ani na kolorze.


Natomiast czapa została zrobiona dla syna. Jest prosta i klasyczna, bo akurat takiej zabrakło nam na  wielkanocne wyjścia do kościoła. Większość z tych, które mamy to pstrokacizny, a mi zależało na czymś bardziej stonowanym.



Włóczkę wybrałam już badziej wiosenną. Jest to Woll Butt Garn Beach, mieszanka bawełny i akrylu. Bardzo przyjemna w dotyku i robocie, a że zostało mi jej jeszcze trochę, to planuję zrobić "piaskownicową kamizelkę" do kompletu.

Tymi pracami oficjalnie kończę sezon udziergów zimowych :)

Życzę miłego i słonecznego weekendu, Kochani!

piątek, 18 kwietnia 2014

Życzenia Wielkanocne

Kochani! 

Zaglądam do Was i jestestem pełna podziwu dla tego jak przygotowujecie się do Świąt. 
Tyle pięknych prac, tyle cudownych dekoracji i smakowitych przepisów! Życzę Wam więc, między innymi, abyście w najbliższych dniach mogły troszkę odetchnąć i w spokoju cieszyć się efektami tej ciężkiej pracy, a po Wielkiej Nocy z Nowym zapałem wróciły do kolejnych projektów! 
Ja z moim ostatnim tempem powinnam chyba zacząć już myśleć o Bożym Narodzeniu :))



środa, 9 kwietnia 2014

Stadion Allianz Arena München

Witajcie!

W związku z dzisiejszymi rozgrywkami Ligii Mistrzów, notka będzie w tym temacie, gdyż akurat w  minioną sobotę mieliśmy gości, a wraz z nimi przyjemność obejrzenia stadionu Allianz Arena, na którym dziś odbywał się jeden z ćwierćfinałowych meczy (meczów? :)) LM*

Aby nie przedłużać, kilka migawek, zrobionych specjalnie dla Was.

















Po wysłuchaniu historii stadionu i kilku zabawnych anegdotkach mogliśmy przez chwilę poczuć sie jak prawdziwi kibice i na całe gardło krzyknąć kilkukrotnie TOOOR, co po niemiecku znaczy gol :), po czym udaliśmy się w podziemia.


U góry sala konferencyjna, na dole szatnie gospodarzy (FC Bayern) oraz dla porównania szatnie gości (dziś gościli tam Manchester United).






Największe wrażenie zrobiło na nas jednak zejście trasą, którą piłkarze wychodzą na boisko. Przewodniczka  ustawiła naszą grupę w dwóch rzędach (gospodarze - goście), puściła z głośników muzyczkę, która jest motywem przewodnim większości ważnych rozgrywek (Champions League Music) i w jej akompaniamencie wkroczyliśmy na murawę. 

Przyznam, że ja na samo wspomnienie mam gęsią skórkę, a co dopiero muszą czuć piłkarze! :)


















Po ostatnim rzucie oka na stadion udaliśmy się na małe zakupy w sklepie dla fanów oraz oczywiście na piwko, przy którym mogliśmy omówić nasze wrażenia :)







Z ręką na sercu przyznaję, że ta wizyta zrobiła na mnie wielkie wrażenie, choć zaliczam się raczej do futbolowych laików. A może właśnie dlatego? Może było to dla mnie coś tak innego, że wrażenia były podwójnie mocne? :) W każdym razie bawiłam się wspaniale!

* Gospodarze, a więc FC Bayern dostali się do półfinału, więc Monachium świętuje :)