środa, 3 grudnia 2014

Wspólne czytanie i dzierganie

Jak środa, to tylko z Maknetą i jej zabawą we "Wspólne czytanie i dzierganie" :)

Nie ukrywam - szału nie ma :) Na dzierganie ostatnio zupełnie nie było czasu, ale dziś udało mi się wstąpić do sklepu z włóczkami i po małych zakupach, planuję zasiąść wieczorem do czapki lub komina. Póki co testuję włóczkę.



Natomiast książkowo, obecnie na tapecie są "Beksińscy". W zasadzie, to "Beksińskich", ze względu na gabaryty książki, podczytuję w domu, a w drodze do i z pracy nieco lżejszy (dosłownie i w przenośni) "Dotyk Julii" (Tahereh Mafi), ale tę książkę mam w języku niemieckim i na Kindlu, więc nie jest to porywający widok i nie wklejam zdjęcia :)

I to w zasadzie tyle na chwilę obecną. Dodam tylko, że wszystkich zainteresowanych akcją "Szyjemy i dziergamy, a przy tym pomagamy" serdecznie zapraszam na nowy wpis, o TUTAJ.



Cieplutko pozdrawiam!
Magota

  

Szyjemy i dziergamy, a przy tym pomagamy #2


Kochane, przepraszam, że tyle musiałyście czekać na kolejny wpis, ale ostatnio tyle się działo, że nie dałam rady wcześniej napisać. Całą moją uwagę musiałam poświęcić drugiej zbiórce na rzecz ośrodka, którą wraz z koleżanką zorganizowałyśmy na terenie Monachium, a która niespodziewnie zainteresowała tyle osób i nabrała takiego tempa, że wielkim trudem ją ogarnęłyśmy :) Dziś jednak akcja została oficjalne zakończona, wszystkie uzbierane rzeczy (pokażę Wam niżej) wyruszyły do Częstochowy, a ja z lekkim sercem mogę się oddać czapeczkom i kołderkom :)


Przeogromnie Wam dziękuję za odzew z jakim spotkała się akcja "Szyjemy i dziergamy, a przy tym pomagamy". Jesteście niesamowite, że mimo tylu obowiąków znalazłyście czas i chęci na stworzenie czegoś  dla tych maluszków! I to czegoś tak pięknego!!! Z resztą zobaczcie sami...

Wiola All shades of blue wykonała 2 przecudne kompleciki, składające się z czapeczki i szalika. Aż by się chciało nimi pomiziać :) Gorąco Was zachęcam do odwiedzenia jej bloga i oglądnięcia pozostałych zdjęć. Naprawdę warto!


Asia z Mijające chwile zachwyciła trzema przesłodkimi czapeczkami, które z pewnością wywołają wielki uśmiech na ustach obdarowanych! Na mojej z pewnością wywołały!


Natomiast Kasia z Między kłębkiem, a kuchnią postawiła na 2 urocze szaliczki, które już samymi kolorami pozytywnie nastrajają! Z takimi szalikami żadna zima niestraszna :)



Jesteście wielkie, dziewczyny! Z całego serducha Wam dziękuję!!! <3 To cudownie wiedzieć, że są takie wspaniałe i bezinteresowne osoby, jak Wy!

A na koniec efekt wspomnianej już we wstępie zbiórki rzeczowej :)






 Cieplutko Was pozdrawiam i do następnego wpisu!

Magota


wtorek, 18 listopada 2014

Szyjemy i dziergamy, a przy tym pomagamy #1


Witajcie! 

Nawet nie wiecie jak bardzo się cieszę, że tyle z Was zainteresowało się akcją!!!  Każde pozostawione przez Was słowo, udostępnienie - czy to na blogu czy na facebooku oraz ogromna chęć pomocy naprawdę wiele dla mnie znaczą.

Ostatnio moje myśli stale krążą wokół ośrodka, gdyż równolegle do akcji "Szyjemy i dziergamy, a przy tym pomagamy" prowadzimy zbiórkę rzeczową na terenie Monachium, więc te biedne i porzucone dzieciaczki już mi się śnią po nocach :) Tym bardziej doceniam Wasz gest!



 A teraz konkrety :)

Chęć pomocy wyraziły:

Monika z Igła i szydełko 

Bardzo się cieszę! Znam Wasze blogi od dawna i wiem, że włożycie w swoje prace wiele serca

Natomiast za udostępnianie informacji oraz miłe słowa  dziękuję: Magdzie z Drobiazgi Maknety, Monice z Kraina inspiracji Moniczki, Beacie Redzimskiej z Vademecum Bloger , Setnej stronie, Anette z Manu Proporia, Ance 480 oraz Ciążowym zachciankom. Cudownie mieć takie wsparcie!

Oczywiście na bieżąco będę informowała o przebiegu akcji.

Na koniec jeszcze krótka informacja odnośnie drugiej zbiórki, gdyż wiem, że podczytuje mnie też trochę ludzi z Monachium :)

  
Pozdrawiam i jeszcze raz dziękuję!

środa, 12 listopada 2014

"Wspólne dzierganie i czytanie" oraz prośba o pomoc

Kolejna środa i akcja z Maknetą. Niestety przez ostatnie dwa tygodnie miałam małą przerwę w dzierganiu (powrót do pracy, a do tego intensywna organizacja pewnej akcji), więc nie pochwalę się niczym nowym.

W związku z powyższym, w chwili obecnej zarówno na drutach, jak i w książkach spokojnie. 



W drodze do pracy z przyjemnością podczytuję sobie Debbie Macomber i jej "Sklep na Blossom Street"(więcej o niej tutaj), natomiast wieczorami próbuję zrobić choć jeden rządek w czapce, której pilnie potrzebuję na poranne chłody.

A propos czapek...  

Chciałam Was poprosić o pomoc i serdecznie zaprosić do wzięcia udziału w akcji, o której napisałam we wczorajszym poście, o TUTAJ. Akcja ta ma na celu wydzierganie choć kilku czapek i szalików dla bardzo potrzebujących, bo porzuconych i chorych dzieciaczków z częstochowskiego Ośrodka Opiekuńczo - Medycznego "Ufność".  Zajrzyjcie, proszę, przeczytajcie i pomóżcie w miarę możliwości!


wtorek, 11 listopada 2014

Akcja "Szyjemy i dziergamy, a przy tym POMAGAMY"

Kochani!

Dziś piszę do Was z wielką prośbą o wykorzystanie waszych zdolnych rączek w szczytnym celu. Z waszej strony będzie to mały gest, a dla innych może oznaczać bardzo wiele!

Niektórzy z Was już wiedzą, że od jakiegoś czasu wraz z grupą przyjaciół staramy się na miarę możliwości wspierać częstochowski ośrodek "Ufność" (www.ufnosc.pl), który zajmuje się opieką nad porzuconymi, niejednokrotnie bardzo chorymi maluszkami. Jako, że ośrodek ten nie jest placówką państwową, a stowarzyszeniem pielęgniarek i ludzi dobrej woli (jednak ściśle współpracujące z sądami, ośrodkami adopcyjnymi i wszelkimi instytucjami będącymi w stanie pomóc porzuconym dzieciom), nie przysługują mu dotacje państwowe, co wiąże się z wieloma problemami, w tym m.in. niestabilną sytuacją finansową i okresowymi brakami różnych artykułów. 


Do tej pory organizowaliśmy zbiórki żywności i kosmetyków, ale okazało się, że jest również duże zapotrzebowanie na zimowe czapeczki, szaliki i poszewki na kołderki, więc chciałam Was poprosić o wsparcie, bo prawie każda z nas ma w swoich zapasach resztki włóczek lub materiałów, które chętnie by "uwolniła", ale nie ma pomysłu co z nimi zrobić.

W chwili obecnej potrzebne są głównie akcesoria zimowe dla dzieci dwu- i trzyletnich oraz  poszewki na kołderki dla noworodków i wcześniaczków (rozmiar podany przez panią z ośrodka, to 60 x 75cm).

Jak można pomóc? Na dwa sposoby:

1. Wykonać, którąś z wymienionych rzeczy i wysłać bezpośrednio na adres ośrodka (podam niżej) z dopiskiem "Szyjemy i dziergamy, a przy tym pomagamy".

2. Informować o akcji lub samym ośrodku jak największą liczbę ludzi - na blogach, facebooku, gdzie tylko możecie, aby jak najwięcej ludzi mogło pomóc. W tym celu stworzyłam banerek, który oczywiście możecie udostępniać.

 


Na koniec mała prośba ode mnie. Jeśli zdecydujecie się na wykonanie jakiegoś drobiazgu, koniecznie dajcie mi znać (w mailu lub komentarzu). Po pierwsze chciałabym robić regularne podsumowanie tej akcji, więc linki do Was i zdjęcia wykonanych prac będą mile widziane, po drugie dzięki temu będę wiedziała, kiedy akcję zakończyć, a po trzecie chciałabym wiedzieć komu później dziękować.

Na koniec wszystkie dane odnośnie ośrodka:

Strona ośrodka

Profil ośrodka na facebooku: 
Porzucone tylko raz

Adres ośrodka:

Stowarzyszenie Pielęgniarsko-Opiekuńcze "Z Ufnością w Trzecie Tysiąclecie"
 ul. Michałowskiego 30
42-200 Częstochowa

Mój email: 
 tamagotka@gmail.com


Serdecznie Was pozdrawiam i z góry dziękuję za wszelką pomoc!!!

środa, 22 października 2014

Niebieskości oraz środa z Maknetą

Kolejna środa za nami i chyba nie będę oryginalna, jak napiszę, że nie wiem kiedy zleciał mi ten tydzień :) W każdym razie, czas na zabawę z Maknetą!

Jeśli chodzi o zeszły tydzień, to skończyłam czytać "Wyspę na prerii" Cejrowskiego i napisałam o niej TUTAJ. Co do robótek, to doszło kilka kwadratów, ale głównie skupiłam się na jesiennym komplecie do syna, o którym napisałam TUTAJ.



A w tym tygodniu nadal pozostałam w reportażu i niebieskościach :)



Obecnie czytam książkę o Chinach, którą dostałam w prezencie od Taty i która  po pierwszych stronach zapowiada się bardzo przyjemnie! Na drutach natomiast (już w ramach świątecznych przentów) Baktus i czapka do kompletu z włóczki boucle, bodajże z Aniluxu. Trzeba powykańczać trochę zapasów, zanim zrobią to mole ;)

I to tyle u mnie na dzień dzisiejszy. Jestem bardzo ciekawa, co się dzieje u Was!

Pozdrawiam!
Magota

wtorek, 21 października 2014

Jesienny komplet dla trzylatka


Wraz z nadejściem pierwszych, jesiennych chłodów, powstał prosty komplecik dla mojego trzylatka.



Jako, że większość posiadanych przez niego czapek jest z pomponem, to tym razem z niego zrezygnowałam i postawiłam na małą aplikację. Ostatecznie syn wybrał autko, co mnie bardzo cieszy, bo były spore szanse, że "dizonaur maaamoooo...taki stigimoloch, cooo?!" ;)


Szalik najprostszy z możliwych, robiony w poprzek półsłupkami. Jakoś nic innego mi tutaj nie pasowało...




Włóczka, to mieszanka akrylu z wełną z Lidla (pisałam o niej tutaj), szydełko nr 6.

A teraz czeka mnie powtórka z rozrywki w nieco mniejszym rozmiarze. Ciekawe, co Junior wybierze na aplikację. Już się boję, biorąc pod uwagę jego ostatnie zainteresowania... :)

Cieplutko pozdrawiam!

środa, 15 października 2014

Emocje, książki i WDiC z Maknetą

Ach, co to był za tydzień! Zupełnie nie miałam głowy do dziergania, bo wydarzyło się tyle cudownych rzeczy... najpierw jedni przyjaciele zaskoczyli nas informacją, że podczas urlopu w Stanach pobrali się w Las Vegas, a dziś odwiedziły nas inne bliskie nam osoby z informacją o zaręczynach i zaproszeniem na wiosenny ślub. Dodam, że obydwie pary nie są  już nastolatkami, mają swoje przejścia i gorąco im kibicowaliśmy w tych związkach, a więc szczęscie podwójne, że nastąpił taki happy end!!! Tak więć wybaczcie, ale dziś będzie krótko i na temat, bo ciągle świętujemy :).

Jeśli chodzi o zeszły tydzień, to książkę "Jeżynowa zima" skończyłam i opisałam TUTAJ. Natomiast co do sweterka, to jego również skończyłam, ale choć efekt końcowy było ok, to miałam za dużo ale i poszedł on do sprucia. Po prostu początkowa koncepcja rozminęła się z tym, co chciałabym teraz i wolę przeznaczyć włóczkę na coś innego. Jeden z niewielu razów, kiedy prułam bez żalu :)



Natomiast to, co teraz jest na tapecie, to nie jest projekt właściwy, taki na teraz. Jest to plan długoterminowy, który powstaje w tzw. międzyczasie, aby był gotowy na wiosnę. Będzie to pastelowy pled na pierwsze, wiosenne pikniki, a między szydełkowymi kwadracikami testuję włóczki i wzory na świąteczne prezenty. O tym jednak będzie w następym tygodniu. Dziś w roli głównej pled.



Pled i Wojciech Cejrowski. Bardzo lubię tego autora, choć w wielu poglądach się z nim nie zgadzam. Niemniej jednak czytam go chętnie, a "Wyspa na prerii" jest póki co bardzo ciekawa i wciągająca.

Na koniec dodam jeszcze, że synowy szyjogrzej z poprzedniego wpisu jest już gotowy i właśnie się suszy, więć w okolicach weekendu powinny pojawić się nowe zdjęcia. O ile pogoda na focenie dopisze, bo choć całość szara, to neonowe wstawki sprawiają, że aparat po prostu szaleje...

Serdecznie Was pozdrawiam i nie mogę się doczekać obejrzenia Waszych środowych wpisów!!!



środa, 8 października 2014

Wspólne dzierganie i czytanie oraz Sylwia Chutnik

Kolejna środa, a więc akcja z Maknetą WDiC.


W zasadzie spokojnie mogłabym dodać zdjęcie z poprzedniego tygodnia, bo ani w robótce ani w książce nie posunęłam się na przód na tyle, aby rozpoczynać coś nowego, ale mam przynajmniej dobrą wymówkę ;). W miniony poniedziałek Monachium odwiedziła jedna z moich ulubionych pisarek, Sylwia Chutnik i przed tym spotkaniem postanowiłam nieco się przygotować, a więc jeszcze raz sięgnąć po jej książki. Tak więc mój cały wolny czas poświęciłam na czytanie "Kieszonkowego atlasu kobiet" i "Mama ma zawsze rację".


Jeśli ktoś jest ciekawy jak wyglądało moje spotkanie z Sylwią Chutnik, zapraszam na drugiego bloga --> KLIK <--


A wracając do akcji, to na drutach ciągle złoty, oversizowy sweterek oraz rozpoczęty dziś rano golf - szyjogrzej dla syna, który będzie mu zastępował szalik. Właśnie zaliczamy pierwsze zbiorowe chorowanie w sezonie jesień/zima 2014, więc chyba każdemu z nas wydziergam po pięc takich, żeby uniknąć podobnych atrakcji w przyszłości ;) "Jeżynowa zima"- jak już wspomniałam - musiała pójść na chwilę w odstawkę, ale myślę, że do przyszłej środy już ją skończę.


Pozdrawiam Was serdecznie i do następnego wpisu!

środa, 1 października 2014

Wspólne czytanie i dzierganie, zakupy i jesienny komin

W związku z tym, że ostatnio druty powróciły do łask, mogę na nowo podpiąć się pod akcję u Maknety o wdzięcznej nazwie "Wspólne czytanie i dzierganie", co też z przyjemnością czynię :)


Książkowo obecnie pochłaniam "Jeżynową zimę" Sary Jio i zapowiada się świetnie. Robótkowo natomiast, wykańczam UFOka rozpoczętego bodajże wiosną, a jest to oversizowy sweterek (lub bezrękawnik, w zależności od tego na ile mi starczy włóczki) w pięknym złotym kolorze. Bardzo lubię wdzianka tego typu, że o kolorze nie wspomnę :)



Jeśli chodzi o włóczkowe zakupy, to ostatnio trochę zaszałam. Nie w sensie ilości czy jakości, ale faktury i koloru. Do tej pory omijałam wszelkie wynalazki szerokim łukiem, ale cóż zrobić, kiedy zapotrzebowanie takie, a nie inne...


Neonki zakupione na wyraźne życzenie Syna Starszego. Nie wiem czemu, ale oszalał na ich punkcie i pojawiła się długa lista życzeń, co mam z nich wydziergać. Obecnie jesteśmy po fazie czapkowej, a na etapie poszewek na poduszki. Mam nadzieję, że do kocyka nie dojdziemy ;)


Natomiast druga część zakupów, to zeszłotygodniowy wrzut w niemieckim Lidlu.


Uzupełniłam trochę drutowo - szydełowych akcesoriów oraz upolowałam (w sensie dosłownym, bo tłumy przy tych koszach były wyjątkowo duże) włóczkę z myślą o prezentach gwiazdkowych. Na górze widać mieszankę akrylu z wełną na dziecięce czapki i szaliki oraz komin dla mnie, natomiast te dwie fantazyjne włóczki na dole, to takie śmieszny siateczkowo - bąbelkowy wynalazek, który w efekcie końcowym prezentuje się tak (tu w innym kolorze, dokupionym dzień później):



Komin robiłam wzdłuż, na drutach z żyłką numer 9. Najpierw nabrałam na druty 80 - 90 oczek (a raczej krateczek), a później przerabiałam do końca oczkami prawymi i po prawej i po lewej stronie. Falbanki powstawały automatycznie. Na końcu zszyłam.


I to tyle, co mogę pokazać na dzień dzisiejszy. Co prawda mam jeszcze kilka ukończonych drobiazgów, ale coś nie mogę sobie poradzić z dobrymi zdjęciami przy tej pogodzie (zwłaszcza udziergów neonowych...), więc czekam aż główny domowy fotograf mnie wspomoże i może na weekend uda mi się pokazać coś więcej.

Ściskam!

niedziela, 7 września 2014

Wymiatamy pajęczyny :)

Hej Kochani!

Troszkę mnie tu nie było i strasznie się już za Wami stęskniłam! Ostatnie miesiące były szalenie intensywne i jakoś nie było czasu na tworzenie, a co za tym idzie nie było się czym chwalić. Odkąd drugie dziecię stało się mobilne (mam nieodparte wrażenie, że synal jakoś pominął etap chodzenia i z raczkowania automatycznie wskoczył na bieganie i meblo-wspinaczki ;)), doba stała się dla mnie zbyt krótka. Ewidentnie przydałyby się ze dwie dodatkowe pary rąk, żeby ogarnąć potomstwo i rzeczywistość, a może nawet i trzecia - do robótkowania :))) W każdym razie po okresie intensywnego odkrywania świata, kilku chorób i dłuuugich wakacji nadszedł czas na żłobek dla młodszego, przedszkole dla starszego, a dla mamy na chwilę oddechu i powrót do pracy oraz życia blogowego :)

W tym miejscu chciałabym również podziękować za to, że mimo mojej nieobecności nadal tu zaglądacie, komentujecie, a i nawet dodajecie mojego bloga do obserwowanych. Jesteście wielkie! Gdyby nie to wszystko pewnie nie miałabym takiego kopa do dalszego działania i pisania, a dzięki Wam mam. Obecnie przetrzepuję wszystkie szafy i szafki z włóczkami i koralikami, robię porządki, spisuję dziesiątki pomysłów kłebiących się w głowie i szaleję z próbkami, więc myślę, że tej jesieni będzie się sporo działo :) 

Przesyłam serdeczności!!!
Wasza Magota



środa, 14 maja 2014

Kamizelka oraz wspólne czytanie i dzierganie z Maknetą

Skoro środa, to i czas na kolejną wspólną zabawę z Maknetą. U mnie dziś na bogato ;), czyli wszystko podwójnie:



W związku z tym, że kończę już "Nie odchodź" (recenzja pojawi się w okolicach weekendu), sięgnęłam po kolejną książkę, tym razem autorki, którą znam i szalenie cenię. Mowa tu o pani Joannie Bator. "Piaskową Górę" przeczytałam jednym tchem, "Chmurdalię" również, więc teraz nadszedł czas na "Ciemno, prawie noc". Zapowada się świetnie!

Na froncie robótkowym ciąg dalszy sweterka z poprzedniego wpisu oraz szydełkowa zapowiedź poduchy. W planie są dwie poduszki sowy, jako prezenty na Dzień Dziecka. Mam nadzieję, że zdążę!

Z rzeczy gotowych natomiast, nadal ciuszki dziecięce. Tym razem prosta raglanowa kamizelka, której jedynym ozdobnikiem jest delikatna wstawka z wzoru szachownicy:



Włóczka Alize Baby Wool Batik (40% wełna, 20% bambus, 40% akryl)
Druty: numer 3 na całość oraz 2,5 na ściągacze.

I to tyle u mnie. Ściskam Was mocno i dziękuję za odwiedziny! Pozdrawiam również nowych obserwatorów :)

środa, 7 maja 2014

Poncho i zabawa u Maknety

Postanowiłam dołączyć do zabawy u Maknety, w której blogerki raz w tygodniu, w środy,  pokazują co mają na drutach i co obecnie czytają. Bardzo lubię przeglądać takie posty, bo łączą w sobie to, co lubię najbardziej, więc, żeby nie być tylko podglądaczem, dołączam i ja :) Więcej szczegółów i linki do takich wpisów u Maknety.



Ja obecnie czytam książkę polecaną w klubie Kobiety to czytają, a jest to "Nie odchodź" Lisy Scottoline. Szału jak narazie nie ma, ale dopiero połowa książki za mną, więc może jeszcze się rozkręci :)

Na drutach natomiast włóczka ALIZE Angora Gold simli i zwykły, raglanowy sweterek na moją skromną osobę. Ma to być bardzo proste wdzianko bez żadnych wodotrysków, takie na codzienne spacery z dzieciaczkami. Póki co dzierga się bardzo miło.



Natomiast z rzeczy ukończonych mogę pokazać wiosenne poncho dla dziewczynki w (ciężkim do uchwycenia) kolorze łososiowym. Wykonane jest z szydełkowych elementów  i poważnie zastanawiam się nad zrobieniem takiego w wersji dorosłej :) Myślę, że w jasnym kolorze z jakiejś mieszanki bawełny i wiskozy mogłoby się w lecie przydać...



Włóczka niestety nie miała banderolki, ale z tego co pamiętam, to było to merino.

Ściskam Was mocno i wracam do garów ;)

piątek, 25 kwietnia 2014

Kończąc sezon udziergów zimowych...

Witajcie,

choć na moich drutach i szydełku zapanowała już wiosna, to na efekt końcowy trzeba jeszcze chwilkę poczekać. W związku z tym pokazuję to, co powstało w marcu i znalazło jeszcze całkiem spore zastosowanie w kwietniu :) Są to dwa drobiazgi w postaci komina i czapki.

Komin -wyjątkowo- zrobiłam dla siebie :)


Włóczka to Lanagold ALIZE (49% wełny, 51% akrylu), którą szalenie lubię. Wszystkie zimowe akcesoria, które nią robiłam do tej pory, dzielnie zdały egzamin czasu i po wielokrotnym praniu ani nie straciły na formie ani na kolorze.


Natomiast czapa została zrobiona dla syna. Jest prosta i klasyczna, bo akurat takiej zabrakło nam na  wielkanocne wyjścia do kościoła. Większość z tych, które mamy to pstrokacizny, a mi zależało na czymś bardziej stonowanym.



Włóczkę wybrałam już badziej wiosenną. Jest to Woll Butt Garn Beach, mieszanka bawełny i akrylu. Bardzo przyjemna w dotyku i robocie, a że zostało mi jej jeszcze trochę, to planuję zrobić "piaskownicową kamizelkę" do kompletu.

Tymi pracami oficjalnie kończę sezon udziergów zimowych :)

Życzę miłego i słonecznego weekendu, Kochani!

piątek, 18 kwietnia 2014

Życzenia Wielkanocne

Kochani! 

Zaglądam do Was i jestestem pełna podziwu dla tego jak przygotowujecie się do Świąt. 
Tyle pięknych prac, tyle cudownych dekoracji i smakowitych przepisów! Życzę Wam więc, między innymi, abyście w najbliższych dniach mogły troszkę odetchnąć i w spokoju cieszyć się efektami tej ciężkiej pracy, a po Wielkiej Nocy z Nowym zapałem wróciły do kolejnych projektów! 
Ja z moim ostatnim tempem powinnam chyba zacząć już myśleć o Bożym Narodzeniu :))



środa, 9 kwietnia 2014

Stadion Allianz Arena München

Witajcie!

W związku z dzisiejszymi rozgrywkami Ligii Mistrzów, notka będzie w tym temacie, gdyż akurat w  minioną sobotę mieliśmy gości, a wraz z nimi przyjemność obejrzenia stadionu Allianz Arena, na którym dziś odbywał się jeden z ćwierćfinałowych meczy (meczów? :)) LM*

Aby nie przedłużać, kilka migawek, zrobionych specjalnie dla Was.

















Po wysłuchaniu historii stadionu i kilku zabawnych anegdotkach mogliśmy przez chwilę poczuć sie jak prawdziwi kibice i na całe gardło krzyknąć kilkukrotnie TOOOR, co po niemiecku znaczy gol :), po czym udaliśmy się w podziemia.


U góry sala konferencyjna, na dole szatnie gospodarzy (FC Bayern) oraz dla porównania szatnie gości (dziś gościli tam Manchester United).






Największe wrażenie zrobiło na nas jednak zejście trasą, którą piłkarze wychodzą na boisko. Przewodniczka  ustawiła naszą grupę w dwóch rzędach (gospodarze - goście), puściła z głośników muzyczkę, która jest motywem przewodnim większości ważnych rozgrywek (Champions League Music) i w jej akompaniamencie wkroczyliśmy na murawę. 

Przyznam, że ja na samo wspomnienie mam gęsią skórkę, a co dopiero muszą czuć piłkarze! :)


















Po ostatnim rzucie oka na stadion udaliśmy się na małe zakupy w sklepie dla fanów oraz oczywiście na piwko, przy którym mogliśmy omówić nasze wrażenia :)







Z ręką na sercu przyznaję, że ta wizyta zrobiła na mnie wielkie wrażenie, choć zaliczam się raczej do futbolowych laików. A może właśnie dlatego? Może było to dla mnie coś tak innego, że wrażenia były podwójnie mocne? :) W każdym razie bawiłam się wspaniale!

* Gospodarze, a więc FC Bayern dostali się do półfinału, więc Monachium świętuje :)