czwartek, 27 czerwca 2013

Mydełka domowej roboty cz. 2

Witajcie!

Jakiś czas temu pokazywałam mydełka domowej roboty (o, tutaj) i do tej pory dostaję zapytania jak je wykonałam, więc dziś kilka słów w tym temacie.

Mydełka, które wtedy wykonałam były w wersji zimowej, a że teraz mamy lato (choć pogoda wcale na to nie wskazuje...), to proponuję Wam wykonanie wersji lżejszej, nawilżająco - peelingującej.


Moje tym razem były robione z kawy i miodu:


wiórków kokosowych, startej skórki cytryny i oleju kokosowego:



oraz płatków owsianych:



OPIS WYKONANIA

Wszystko czego potrzebujemy do wykonania takich mydełek, to najzwyklejsze szare mydło, dodatki według własnego uznania, odrobina cukru (aby mydełko lepiej się pieniło) oraz pojemniczki, które posłużą nam za foremkę do odlewu. Mogą to być zarówno gotowe plastikowe foremki, jak i pojemniczki po maśle, jogurtach czy też silikonowe foremki do lodu.



1. Pierwszym krokiem, który musimy wykonać, jest starcie naszego mydła na tarce o grubych oczkach. Ilość zależy od tego ile mydełek chcemy wykonać, ale optymalne będą 2-3 kostki.
 
2. Kiedy mydełko jest już starte, należy roztopić je w kąpieli wodnej, a robimy to wstawiając miskę lub słoik z naszą stratą masą do garnka z gotującą się wodą. Mydełko roztapia się wolno i ta czynność wymaga od nas najwięcej cierpliwości, gdyż należy je często mieszać, pilnując aby się nie zagotowało. Gdy nasza "papka" jest za gęsta i kiepsko się topi, dolewamy łyżkę lub dwie wody, ale im mniej tym lepiej, gdyż ma to później spory wpływ na proces schnięcia.

3. Kiedy nasza masa stanie się jednolita i będzie miała konsystencję gęstego budyniu, możemy zabrać się za najprzyjemniejszą część, czyli dodawanie ekstrasów :). Tutaj panuje wszelka dowolność. Ja rozdzielam masę do 2-3 mieseczek, do każdej z nich dosypuję inne składniki, po czym przelewam wszystko do wysmarowanych oliwą lub wazeliną foremek (co ułatwia później ich wyjmowanie) i odstawiam na kilka godzin do ostygnięcia. To, jak długą będą tężały zależy przede wszystkim od tego jakiego mydła użyłyśmy jako bazy oraz tego ile dodałyśmy wody w trakcie topienia.  Bywa, że mydeło jest gotowe do wyciągnięcia po godzinie, a czasem po 24 godzinach, więc nie ma się co zrażać jeśli potrwa to trochę dłużej, a jeśli mamy problem z wyjęciem mydła z foremki, to wystarczy włożyć je na chwilkę do zamrażalnika i po sprawie.

Na koniec mała uwaga: w zasadzie nic nie stoi na przeszkodzie, aby mydełka używać zaraz po wykonaniu, jednak dobrze dać mu jeszczę trochę "odetchnąć", zawijając w papier i odstawiając w ciemne i przewiewne miejsce na kilka dni.


Mam nadzieję, że ten wpis komuś pomoże lub chociaż posłuży za inspirację :)


Pozdrawiam!


19 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. Chyba spróbujemy z córką hihi
      Dzięki za kurs ;-)

      Usuń
    2. I tak samo obłędnie pachną! :)

      Usuń
  2. Fantastyczne! Na początku myślałam, że to kawałki tortu!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I bardzo dobrze! Właśnie taki był zamysł :)

      Usuń
  3. Przekonałaś mnie;) na pewno zrobię:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No i to rozumiem! Czekam w takim razie na efekty :)

      Usuń
  4. Niesamowite - chyba się nie odważę ale kusi ! Pozdrawiam ewa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak bym potrafiła tak cudnie dziergać jak Ty, to też bym się za mydełka nawet nie brała :D

      Usuń
  5. Od jakiegoś czasu noszę się z zamiarem zrobienia mydełek. Po przeczytaniu Twojej instrukcji nabrałam jeszcze większej ochoty i chyba w końcu wezmę się do pracy:) Czy nadajesz swoim mydełkom też zapach jakoś? Pozdrawiam cieplutko. Ania

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spróbuj koniecznie! Może Ci się spodoba? :)

      Co do zapachów, to czasem dodaję olejków eterycznych, a czasem wystarczy sam olej kokosowy lub aromat z kawy. Pozdrawiam!

      Usuń
  6. Magotko, serdecznie dziękuję za ten opis! Jestem pewna, że kiedyś skorzystam:) Twoje mydełka wyglądają tak apetycznie, że jeśli nie wiedziałabym, że to mydło, to mogłabym je zjeść;) Cudo! I świetny pomysł na prezent:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najpóźniej po pierwszym kęsie byś się zorientowała, że to jednak coś innego :D

      Bardzo się cieszę, że mogłam Cię czymś zainspirować!

      Mocno ściskam

      Usuń
  7. Zachęcający opis, świetne zdjęcia. Muszę kiedyś spróbować, bo mnie skręci wewnętrznie (własna mydlana kompozycja!). Wydawało mi się, że to strasznie trudne, a tu okazuje się, że całkiem wykonalne ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli chodzi o robotę, to faktycznie dużo jej nie ma, ale bardzo dużo zależy od mydła. Spróbuj koniecznie i najlepiej przetestuj ze 2-3 różne firmy :)

      Usuń
  8. Mmm, az by się chciało "zjeść" tak ciasteczkowo wyglądają :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I o to właśnie chodziło! :)

      Ściskam Cię Maryś mocno.

      Usuń
  9. Mnie zainspirowałaś! I zdjęcia też, bo po pierwszych byłam przekonana, że to jakiś pyszny deser :)
    Pozdrawiam serdecznie i dziękuję za odwiedziny!

    OdpowiedzUsuń
  10. Byłam pewna, że to coś do zjedzenia, przepiękne są! :)

    OdpowiedzUsuń

Pięknie dziękuję za każde pozostawione tu słówko.