wtorek, 19 lutego 2013

Nieczynne z powodu, że zamknięte...

Kochani, choć w planie było jeszcze kilka postów przed porodem, to jednak zmuszona jestem już teraz zrobić małą przerwę w tworzeniu i pisaniu, gdyż dzieciaczek strasznie pcha się na ten świat i postanowił zweryfikować wszelkie plany mamusi, uziemiając ją w pozycji horyzontalnej...



 Na miarę możliwości będę jednak do Was zagląd, a jak dobrze pójdzie, to za miesiąc pojawię się tu już jako mama dwójeczki :)

Ściskam!


środa, 13 lutego 2013

Czpeczki do sesji

Witajcie!
 
Pamiętacie ten post w którym pokazywałam pinterestowe inspiracje na szydełkowe drobiazgi dla najmłodszych? Nie bez powodu je wyszukiwałam, gdyż jakiś czas temu okazało się, że będę miała wielką przyjemność tworzenia całej kolekcji takich właśnie akcesoriów, które posłużą pewnemu zdolnemu fotografowi do uatrakcyjnienia sesji fotograficznych maluszków. Bardzo się cieszę i choć wiem, że troszkę potrwa zanim zrealizuję wszystko co sobie zaplanowałam, to nie tracę zapału i cały czas dłubię coś w tym klimacie. Dziś chciałam Wam pokazać przykładowe czapeczki, które wyszły ostatnio spod mojego szydełka.




Takich czapeczek powstało więcej, bo w różnych wariantach kolorystycznych, ale chyba nie ma sensu pokazywać ich wszystkich.

Wszystkie prace wykonałam z włóczek DROPSa (Nepal, Delight i Eskimo) i jestem z nich bardzo zadowolona! Nie tracą formy, nie mechacą się i myślę, że nawet delikatna skóra dziecka nie powinna zareagować żadnym podrażnieniem.

I to tyle na dziś. Następny post będzie biżuteryjny.

Mocno Was ściskam i gorąco pozdrawiam nowych obserwatorów! :) 

poniedziałek, 11 lutego 2013

"Chanel i Strawiński"

Jakiś czas temu miałam przyjemność przeczytać książkę Cristiny Sanchez - Andrade pt. "Coco" i muszę przyznać, że słynna Chanel zafascynowała mnie na tyle, że z wielką chęcią sięgam po kolejne książki lub filmy opowiadające o tej niesamowitej kobiecie. Tym razem mój wybór padł na:

"Chanel i Strawiński"
Reż. Jan Kounen
Czas trwania: 114 min.


Akcja filmu rozpoczyna się w roku 1913, kiedy to Chanel zjawia się na premierze libretta autorstwa wschodzącj rosyjskiej gwiazdy, Igora Strawińskiego. Przedstawienie okazuje się wielką klapą, gdyż jest zbyt innowacyjne, jednak Coco jako jedna z nielicznych wysłuchuje muzyki do końca i pozostając pod wielkim wrażeniem artysty, proponuje mu  pomoc. Pomoc ta polega na tym, że zaprasza Strawińskiego wraz z rodziną do swojej nowej willi pod Paryżem, aby tam pozbierał się po porażce i na nowo odnalazł sens komponowania. Z czasem między Coco, a Igorem zawiązuje się coraz bardziej intymna więź, która wprowadza w ich życie wiele zamieszania, bo z jednej strony ta szaleńcza miłość sprawia, że zarówno on jak i ona zaczynają tworzyć niesamowite rzeczy, z drugiej jednak doprowadza ich do kryzysu moralno - emocjonalnego i prowadzi w ślepy zaułek...

Nie wiem ile prawdy jest w tej historii, ale jeśli faktycznie tak było, to właśnie Strawińskiemu zawdzięczamy słynne perfumy No.5 :)

Historia sama w sobie szalenie intrygująca, jednak sposób w jaki Kounen ją zaprezentował pozostawia wiele do życzenia. Przerost formy nad treścią, efektem czego są mdłe dialogi, schematyczne przedstawienie relacji między bohaterami i emocje ukryte tak głęboko, że nie sposób ich dostrzec ;) Jedyne co mnie na prawdę zaciekowiło, to Anna Mouglalis, aktorka odgrywająca Coco, gdyż miałam wrażenie, że drzemie w niej duży (niestety w tym filmie w ogóle niewykorzystany) potencjał. Filmu poza tym nie polecam, bo jest nudny, aż do bólu.

Moja ocena: 1/6 (ta jedynka za Annę, właśnie)

piątek, 8 lutego 2013

Prośba

Kochani, dziś piszę do Was z gorącą prośbą o pomoc. Sprawa dotyczy mojej koleżanki Kasi, mamy samotnie wychowującej dwójkę dzieci, która w wieku 31 lat usłyszała wyrok: bardzo agresywny RAK.

- Wiadomo, że Kasia ma raka. Ten rak jest bardzo agresywny i jest bardzo złośliwy. Tempo wzrostu u niej wynosi 80%. On rośnie potwornie szybko. Teraz ma 6 na 14 cm - mówi mama Kasi

Walka z czasem rozpoczęła się w grudniu ubiegłego roku. Kasia całkiem przypadkiem zauważyła u siebie zgrubienie. Po wizytach u lekarzy, wielu kosztownych badaniach usłyszała diagnozę - to rak. Okazało się, że choroba rozwija się w szaleńczym tempie, a rak jest tak duży, że na dzień dzisiejszy nie ma możliwości operacji. Aktualnie Kasia poddawana jest chemioterapii. Jednak dopiero za kilka miesięcy będzie wiadomo czy ta przyniosła oczekiwane efekty. Jedno jest pewne - gdy uda się zahamować rozwój raka, Kasi trzeba będzie amputować obie piersi. (zinfo.plhttp://www.zinfo.pl/artykuly/11020)

Kasia jest osobą szalenie wesolą, pełną życia i nie tracącą optymizmu, jednak wszyscy wiemy jak wygląda czas oczekiwania na leczenie z NFZ...

Na badania oraz leczenie refundowane przez Narodowy Fundusz Zdrowia trzeba czekać od kilkunastu tygodni do kilkunastu miesięcy. Kasia tego czasu nie ma. Dla niej liczy się każdy dzień. (zinfo.pl)

Dlatego bardzo Was proszę - jeśli tylko macie możliwość, pomóżcie! Każda złotówka się liczy.
A TUTAJ możecie poczytać więcej.


źródło

czwartek, 7 lutego 2013

Pączki, pączusie...

Kupne czy robione? Jakie pączki dziś u Was królują?


Ja, jak co roku, postawiłam na opcję numer dwa, a że nareszcie znalazłam przepis idealny, to odrazu się nim dzielę i wklejam ku pamięci :)

Przepis zaczerpnięty ze strony KWESTIA SMAKU . Na tej stronce orócz przepisu znajdziecie jeszcze kilka trików oraz filmik, więc gorąco polecam nawet początkującym kucharzom!

Składniki, około 15-20 sztuk:

Ciasto:
1 szklanka (250 ml) mleka
50 g świeżych drożdży (lub 14 g suszonych)
3 łyżki cukru
500 g mąki pszennej tortowej
szczypta soli
1 łyżka cukru wanilinowego
1 jajko
4 żółtka
4 łyżki stołowe masła (40 - 50 g), roztopionego i ostudzonego
2 łyżki spirytusu

Oraz:
1 litr oleju np. rzepakowego, smalcu, oleju z orzeszków ziemnych (arachidowych), oleju ryżowego, kokosowego lub palmowego
marmolada wieloowocowa (lub truskawkowa lub różana), może też być konfitura z róży (płatki róży w cukrze), konfitura truskawkowa, pomarańczowa lub wiśniowa
około 100 g cukru pudru
lukier (około 250 g cukru pudru i 1 - 2 łyżki wody lub soku z cytryny)
smażona skórka pomarańczowa


Przygotowanie:
  • Podgrzać mleko (ma być dość ciepłe, ale nie gorące), wlać do pojemnika lub miski, dodać pokruszone drożdże, 1 łyżkę mąki i 1 łyżkę cukru. Wymieszać i wstawić do garnka z bardzo ciepłą wodą. Odstawić na około 15 minut do czasu aż drożdże porządnie się spienią. W międzyczasie przesiać mąkę do dużej miski, dodać sól i cukier wanilinowy.
  • Jajko i żółtka utrzeć z pozostałymi 2 łyżkami cukru na białą i puszystą pianę (około 10 - 15 minut ucierania). Do miski z mąką wlać wyrośnięte drożdże i wymieszać drewnianą łyżką. Dodać ubite jajka i wymieszać. Następnie dokładnie wyrobić ciasto (ręką przez około 15 - 20 minut lub odpowiednią końcówką miksera przez 10 - 15 minut). Gdyby ciasto bardzo trudno się wyrabiało, było za gęste, można dodać 2 - 3 łyżki ciepłego mleka. Na koniec wyrabiania ciasto ma odstawać od ręki.
  • Do wyrobionego ciasta dodać roztopione i ostudzone masło oraz spirytus. Zagnieść lub zmiksować ciasto do całkowitego połączenia się składników. Przykryć ściereczką i odstawić w ciepłe miejsce do wyrośnięcia (np. blisko źródła ciepła, bez przeciągów) na około 1 lub 1 i 1/2 godziny, do czasu aż ciasto znacznie zwiększy objętość (najlepiej rośnie w dużych i szerokich miskach).
  • Stolnicę lub blat kuchenny lekko podsypać mąką, wyłożyć ciasto i powygniatać przez około 2 - 3 minuty pozbywając się pęcherzy powietrza. Ciasto rozpłaszczyć na niezbyt duży placek (o wymiarach około 25 x 30 cm i na wysokość około 2 cm), ostrą szklanką o średnicy około 6,5 cm wycinać kółka. Z pozostałego ciasta ulepić kulkę, zagnieść, rozpłaszczyć i powycinać resztę krążków.
  • Krążki rozłożyć równomiernie na stolnicy, przykryć czystą ściereczką i odstawić w ciepłe miejsce na około 30 - 45 minut do wyrośnięcia. Jeśli chcemy smażyć pączki od razu z nadzieniem, każdy krążek delikatnie rozpłaszczamy na dłoni, w środek kładziemy łyżeczkę nadzienia, zlepiamy brzegi jak w pierożkach i lepimy kulkę.
  • Jeśli pączki będziemy nadziewać po usmażeniu, przekładamy marmoladę do rękawa cukierniczego zaopatrzonego w ostrą i długą końcówkę. Na 15 minut przed końcem wyrastania pączków zaczynamy rozgrzewać olej (najlepiej długo i powoli, w dużym i szerokim garnku) do temperatury 180 stopni (czytaj uwagi o smażeniu na górze strony). Przygotować 3 talerze wyłożone ręcznikami papierowymi oraz łyżkę cedzakową. Zrobić też lukier: do miski wsypać cukier puder i dodać 1 łyżkę wody, wymieszać, dodać jeszcze więcej wody (stopniowo) aż lukier będzie odpowiednio gęsty. Do lukru można dodać też smażoną skórkę pomarańczową.
  • Wyrośnięte pączki wkładać na odpowiednio nagrzany olej (smażymy partiami, po około 5 pączków jednocześnie) i smażyć przez około 2 minuty z każdej strony. Pączki nie mogą za szybko się rumienić, bo w środku będą jeszcze surowe. Podczas smażenia regulować temperaturę oleju, aby drastycznie nie zwiększała się i nie obniżała.
  • Paczki wyławiać łyżką cedzakową i odkładać na papierowe ręczniki. Smażyć następne pączki jak poprzednio. Po usmażeniu wylać ostudzony olej, nie będzie już potrzebny.
  • Pączki ostudzić i nadziewać marmoladą wciskając głęboko końcówkę szprycy i wyciskając pożądaną ilość nadzienia. Pączki maczać w lukrze (gdy będą jeszcze ciepłe - wówczas lukier ładnie się rozprowadzi) i posypać skórką pomarańczową lub posypać cukrem pudrem (gdy pączki będą ostudzone). 

SMACZNEGO!!!