czwartek, 31 stycznia 2013

Wyplatane bransoletki

Dawno nie było tutaj nic biżuteryjnego, więc dziś kilka słów o bransoletkach.

Wszystko zaczęło się kilka miesięcy temu, kiedy to na urodziny dostałam przepiękną bransoletkę Shamballa z kamyczkami Swarovskiego. O taką:

źródło
Bransoletka podbiła moje serce, ale jest dość elegancka, więc zaczęłam myśleć jakby tu zrobić coś w tym stylu, ale do użytku codziennego i kiedy trafiłam do  tiby5   odrazu wiedziałam, że to jest to! Zaczęłam szukać informacji na temat makramy i w ten sposób znalazłam dwa świetne kursy odnośnie robienia bransoletek: KURS 1 i KURS 2.


Nie wiedziałam na ile mi się ta zabawa spodoba, więc a pierwszy ogień poszedł zwykły sznurek i recyklingowe korale z odzysku. Wersja testowa wyszła tak:


Bakcyl został połknięty i sięgnęłam po nieco lepsze materiały.























To był pierwszy dzień wyplatania. Z każdym kolejnym powstawały kolejne i kolejne bransoletki, które pewnie co jakiś czas będę tutaj pokazywać, a tymczasem gorąco Was zachęcam do spróbowania swoich sił w tym temacie. Każda z nas ma w domu jakiś sznurek czy kordonek i od dawna nieużywane korale z których można wyczarować  tak modny ostatnio gadżet! Przecież biżuterii nigdy za wiele :)

Mocno ściskam!

piątek, 25 stycznia 2013

"Królewna Śnieżka i Łowca", "Gdzie jesteś, Amando"

źródło
Królewna Śnieżka i Łowca ("Snow White and the Huntsman")


Reżyseria: Rupert Sanders
Czas trwania: 2 godz. 7 min.



Najnowszy film Ruperta Sandersa niewiele ma wspólnego z oryginalną wersją Śnieżki. To co dla jednych będzie plusem, innych rozczaruje, a ja stoję gdzieś pośrodku.

Akcji streszczać raczej nie trzeba - jest Śnieżka, jest zła macocha i chęć utrzymania władzy. Baa, są nawet krasnoludki, ale i te nie do końca  takie, jakich byśmy się spodziewali. Największym ewenementem jest jednak to, że, choć główną bohaterką w teorii jest Śnieżka (Kristen Stewart), tak w tym wydaniu równie silną osobowością jest jej macocha Rawenna, fenomenalnie odegrana przez Charliz Theron. Moim zdaniem właśnie ta druga jest najjaśniejszą gwiazdą tego filmu  i wręcz przyćmiewa kreacje Stewart czy Hemswortha (tytułowego Łowcy). Aż chciałoby się rzec: królowa jest tylko jedna ;)

Wszystko utrzymane w bardzo mrocznym, a jednak baśniowym klimacie i choć film dość ciekawy, to ja jednak oczekiwałam większych fajerwerków.

Moja ocena: 3/6

Gdzie jesteś, Amando ("Gone Baby Gone")

Reżyseria: Ben Affleck
Czas trwania: 1 godz. 54 min.


Całkiem udany reżyserki debiut Bena Afflecka, oparty na powieści Dennisa Lohana (autora "Mystic River")


W jednej z najbardziej niebezpiecznych, bostońskich dzielnic ginie 4-letnia dziewczynka. Ludzie zamieszkujący tę dzielnicę nie są specjalnie poruszeni tym faktem, gdyż narkotyki, rozboje i gwałty są tutaj chlebem powszednim. Nawet matka Amandy nie naciska na poszukiwania, ale wbrew jej woli robi to jedna z ciotek dziewczynki. Angażuje ona prywatnych detektywów i choć Patrick Kenzie i Angela Gennaro początkowo sceptycznie, wręcz niechętnie patrzą na tę sprawę, z czasem angażują się w nią do tego stopnia, że stawiają na szali wszystko - swój związek, karierę, a przede wszystkim spokój psychiczny. Czy jest o co walczyć?

Mocna historia, która zmusza do zadania sobie kilku pytań, jak choćby to: czy nasza postawa moralna w sytuacji krytycznej będzie równie mocna? Czy zawsze warto stać po stronie prawa? Czy każda kobieta zasługuje na to, aby być matką?

Moja ocena: 4/6

środa, 23 stycznia 2013

Odpowiedni komplet grzewczy :)

Zima w tym roku zaskoczyła mnie chyba bardziej niż drogowców, więc na szybko trzeba było zorganizować sobie odpowiedni komplet grzewczy :) 

Komplet ten składa się z czapy i komina .


Wzór i pomysł zaczerpnięty od Zdzid z tą różnicą, że ja nie mogłam znaleźć odpowiednich drutów, więc zrobiłam ściągacz szydełkowy (słupki relifowe), no i pompona mi się zachciało :)

Zestaw, dzięki dużej zawartości wełny, jest szalenie cieplutki, ale na całe szczęści niegryzący. Włóczka to "Lanagold" Alize (kolor 424), poszło 2,5 motka, przerabiałam szydełkiem nr6.

Komin liczy sobie jakieś 120cm i jest taki... akuratny :)


Ciekawa jestem ile jeszcze uda mi się zdziałać przed porodem... Ta druga ciąża mija stanowczo zbyt szybko!


Cieplutko pozdrawiam!!!

wtorek, 22 stycznia 2013

Syl loves living


Dziś znad kubka popołudniowej kawki chciałam zaprosić Was do zapoznania się z pewną fantastyczną osóbką, która swoją pasję określa jako happy mix of retro, vintage and handmade. Mowa tu o przesympatycznej Sylwii z bloga Syl loves. Koniecznie do niej zajrzyjcie!!!



Sylwia - jak miałam okazję przekonać się również prywatnie - jest osobą niesamowicie ciepłą i szalenie  pozytywną, bo to, że kreatywną, rozumie się samo przez się - wystarczy rzucić okiem na jej bloga :) Uwielbiam jej optymizm i to, że mimo wielu zakrętów losu nie straciła wiary w siłę marzeń, więc tym większą radość, a nawet dumę odczułam, kiedy okazało się, że jest ona gościem najnowszego wydania magazynu We love living. Oczywiście natychmiast pognałam do sklepu :)
Gazetka nie jest niestety dostępna w Polsce (wydają ją w Niemcy, Austria, Szwajcaria, Włochy i Portugalia), więc zrobiłam dla Was mały podgląd.

























Syl kochana, jeszcze raz wielkie, wielkie gratulacje, natomiast Was moi drodzy z całego serca zachęcam do zapoznania się z blogiem Syl.

Ściskam!


poniedziałek, 21 stycznia 2013

"Czytadła. Gawędy o lekturach" Agnieszka Osiecka

Nie raz już tutaj wspominałam, że Osiecką nie tylko cenię, ale i szalenie lubię jako osobę. Portret poetki jaki wyłania się z jej tekstów czy też opowieści bliskich jej ludzi, to przeplatanka szaleństwa, dziecięcej naiwności, a zarazem realizmu, takiego aż do bólu.  Mieszanka wybuchowa. Taka również jest książka, którą przeczytałam już jakiś czas temu, ale do której ostatnio znowu wróciłam.

Zdjęcie i opis książki z lubimyczytać.pl
Zbiór wnikliwych i świetnie napisanych felietonów Agnieszki Osieckiej o książkach.

Te krótkie i przystępne teksty Agnieszka Osiecka pisała regularnie dla nieistniejącego już dziś literackiego magazynu „Ex Libris“ (w latach 90. XX wieku dodatek do „Życia Warszawy“). Powstał zbiór inteligentnych i dowcipnych impresji z jej licznych lektur (m.in. Jerzy Pilch, Daniel Steel, Magdalena Samozwaniec, Adam Zagajewski, Witold Gombrowicz, Susan Sontag, Andrzej Żuławski, Philip Roth). W jej tonie nie ma żółci czy sadyzmu typowego dla recenzentów o niezrealizowanych własnych pretensjach literackich. Nie znaczy to jednak, że teksty te są mdłe. Agnieszka Osiecka była fenomenalnie dowcipną felietonistką i złośliwą obserwatorką epok, w których żyła — znajdziemy tu kilka genialnych przykładów stylu felietonistycznego, np. typologię kochanków opisywanych w erotykach. Po latach można też stwierdzić, iż miała „nosa“ do autorów dobrze rokujących. Dziś chwaleni przed laty przez Agnieszkę Osiecką młodzi autorzy, tacy jak Paweł Huelle czy Jerzy Pilch, są gwiazdami polskiej literatury. 


Czytadła to klasa sama w sobie i wcale nie dobór lektur mam tu na myśli, a lekkie pióro i cudowny styl autorki. Nie ważne czy pisze ona o pospolitym romansidle czy też dramacie najwyższych lotów, ważne jak ona o tym pisze! Bez nadęcia, z humorem, czasem ironicznie, zawsze z uczuciem.
 
Wspaniałe jest to, że Osiecka nie wstydzi się przyznać do tego, że czytuje również literaturę niszową. Ba! Jej nawet nie przyjdzie do głowy, że z czegoś takiego ludzie się tłumaczą, bo przecież oczywiste jest to, że raz ma się ochotę na Kafkę, a kiedy indziej na Steel i właśnie dzięki tej różnorodności w doborze lektur książka Osieckiej stanowi wspaniałą ucztę dla każdego mola książkowego. I tak sobie myślę... dziś, gdyby Osiecka jescze żyła i pisała pod pseudonimem, to  pewnie cała rzesza blogerów skrytykowałaby ją za gusta i taką, a nie inną ocenę danej pozycji ;)

Moim zdaniem, książka jak najbardziej godna polecenia. Być może nie wszystkie teksty są równie dobre, jednak wspólnym mianownikiem  tego zbioru jest na pewno szczerość oraz  humor autorki, więc nie sposób się nudzić. W ostateczności książkę można potraktować po prostu jako źródło inspiracji :)

Moja ocena: 6/6

piątek, 18 stycznia 2013

Magota na facebooku

Witajcie Kochani!

Post ten miał się pojawić już tydzień temu, ale dosłownie chwilę przed opublikowaniem padł nam internet i do wczoraj czekaliśmy na nowy modem... Tak więc szybciutko nadrabiam i lecę pooglądać nowości na waszych blogach, bo strasznie się już za Wami stęskniłam :)

A teraz do rzeczy... Od jakiegoś już czasu rozważałam założenie blogowego profilu na facebooku. Z jednej strony sporo plusów, z drugiej wiele wątpliwości czy ma to w ogóle sens. Z czasem plusy przeważyły i decyzja zapadła: od dziś będę pisywała zarówno tu, jak i tam.

Wiem, że do wielu z Was facebook nie przemawia i jestem w stanie to zrozumieć, wiem też jednak, że jest spora grupa blogerów i czytelników dla których platforma ta jest wielkim udogodnienim, tak więc wychodząc na przeciw zarówno jednym, jak i drugim, zapraszam do zaglądania jak nie tu, to tam :)


Znajdziecie mnie tutaj ---> KLIK <--- lub po prostu wpisując w facebookowej przeglądarce słowo: Magota.

Mam też wielką prośbę do tych z Was, którzy posiadają już swoje blogowe konta na facebooku. Dajcie proszę namiary na siebie (w komentarzu, mailem lub na fejsie), bo nie jestem w stanie dotrzeć do Was wszystkich, a bardzo chętnie bym Was podlinkowała.

Ściskam!!!

niedziela, 6 stycznia 2013

Obejrzane: Little Miss Sunshine, Za jakie grzechy

Little Miss Sunshine ("Mała Miss")

reżyseria: Jonathan Dayton, Valerie Faris
czas: 1 godz. 41 min.

Ciepła, obsypana licznymi nagrodami opowieść o dysfunkcyjnej rodzinie, która zmuszona do wspólnej wyprawy, odkrywa siebie na nowo.

Kiedy mała Olive (w tej roli Abigail Breslin) dostaje się do finału konkursu piękności "Little Miss Sunshine" nie posiada się z radości. Jej rodzina - wręcz przeciwnie, bo nie dość, że właśnie przeżywa kryzys, to jeszcze osoby z którymi Olive powinna udać się na ten konkurs rezygnują z wyjazdu i pojawia się pytanie kto odwiezie Olive na drugi koniec kraju. Ostatecznie jadą wszyscy, łącznie z szalonym dziadkiem i depresyjnym wujkiem, a co z tego wyniknie, przekonajcie się sami :)

Obejrzałam z wielką przyjemnością i gorąco polecam!

Moja ocena: 5/6


 
Za jakie grzechy (New in town)

reż. Jonas Elmer
czas: 1 godz. 36 min.

Lucy Hill to atrakcyjna i diabelnie ambitna pracownica pewnego koncernu, która na pierwszym miejscu stawia luksus i wygodę. Kiedy pojawia się możliwość kolejnego awansu, bez namysłu podejmuje wyzwanie, nie do końca wiedząc na co się pisze i w  ten oto sposób ląduje w Minessocie, gdzie atrakcyjne z pozoru praca, okazuje się być zwykłą reaorganizacją małej fabryki. Odwrotu jednak nie ma i Lucy postanawia doprowadzić zadanie do końca, co wcale nie jest takie łatwe, biorąc pod uwagę jej przyzwyczajenia, a sposób myślenia i podejście do życia mieszkańców małego miasteczka....

Lekka i sympatyczna, choć mocno przewidywalna komedia z Rene Zellweger w roli głównej. Polecam na leniwy, odprężający wieczór z kubkiem herbaty/lampką wina w tle.

Moja ocena: 3/6

sobota, 5 stycznia 2013

Niemowlaki i szydełko - garść inspiracji

Co powiecie na to? Moim zdaniem, GENIALNE! :)













 Wszystkie zdjęcia pochodzą ze strony pinterest.com

piątek, 4 stycznia 2013

"Lato" Tove Jansson


Kiedy pierwszego dnia nowego roku obejrzałam z synkiem film "Emil ze Smalandii" (na podstawie powieści Astrid Lindgren), strasznie zatęskniłam za literaturą z lat mojego dzieciństwa. Przejrzałam szybko nasze zasoby, przeczytałam z maluchem dwie książeczki z serii "Poczytaj mi mamo" i już się miałam zabierać za kolejną, kiedy to w oko wpadła mi książka autorki słynnej serii o Muminkach, pt.: "Lato". Wiedziałam, że jest to literatura dla nieco starszych czytelników i coś mi podpowiadało, że będzie to idealna lektura na ten leniwy, noworoczny poranek.

"Lato" jest książką piękną, choć odrobinę specyficzną. Opowiada ona o kilkuletniej Sophii i jej babce, zamieszkujących małą wyspę u wybrzeży Finlandii. Oprócz nich jest tam również ojciec, a czasem pojawiają się też goście czy sąsiedzi, ale są to postacie drugoplanowe, które stanowią jedynie tło dla konkretnych rozmów i wydarzeń. Najważniejsze są Sophia, babka i ich wzajemne relacje.

   
Ten kto ma teraz przed oczami uroczą scenkę rodzajową, kiedy to sympatyczna staruszka tuli do piersi wnuczkę przy zachodzie słońca, powinien jak najszybciej wyrzucić ją z pamięci :)  Babka w powieści Janssn bywa humorzasta, krnąbrna i chadza swoimi ścieżkami. Potajemnie pali papierosy, zdarza jej się minąć z prawdą, a i wnuczka należy do tych bardziej "charakternych", więc bywają chwile, kiedy obydwie panie patrzeć na siebie nie mogą. Na dłuższą metę nie potrafią jednak bez siebie funkcjonować, gdyż wzajemne towarzystwo stanowi podstawę ich egzystencji. Troszczą się one o siebie nawzajem (choć w nieco szorstki sposób), dużo spacerują, pływają łodzią, obserwują otaczającą ich przyrodę, ale przede wszystkim dyskutują. O czym? O wszystkim. O sprawach wielkich i maleńkich, o Bogu, przemijaniu i śmierci, ale też o mrówkach, starym szlafroku taty czy też zabawie na plaży.


Raczej nie jest to książka, która przypadnie do gustu dzieciom. Akcji tu niewiele i zupełny brak zwrotów akcji. Pełno za to spokoju i niepowtarzalnego "janssonowskiego" klimatu. Jak dla mnie jest to jedna wielka metafora życia. Młodość ściera się na każdym kroku ze starością, a do tego trochę jak w "Małym księciu" potykamy się co rusz o zawoalowane przemyślenia odnośnie życia, miłości czy przemijania. 
Jeśli ktoś lubi takie niespieszne, melancholijne klimaty, na pewno będzie zachwycony, tym bardziej, że autorką wszelkich ilustracji zawartych w tej książce jest sama autorka, co dodaje powiastce dużo uroku.

 
"Lato" Tove Jansson
Instytut Wydawniczy "Nasza Księgarnia"
Liczba stron:  175

Moja ocena: 5/6


środa, 2 stycznia 2013

Top 10: najbardziej wyczekiwane premiery 2013 roku

Kreatywa po raz kolejny zaprasza do zabawy w  Top10, a dziś przyszła pora na... Dziesięć najbardziej wyczekiwanych premier 2013 roku!


 Moje Top 10 to  - tradycyjnie już - przewaga powieści obyczajowych ze szczyptą reportażu. Pierwszą piątkę biorę w ciemno, drugą jak czas pozwoli :)

1. Maria Nurowska "Po tamtej stronie śmierć" - 23.01.2013

Zimny majowy świt. Trzydziestoletnia Magda biegnie do szpitala, do którego odwieziono jej matkę. Na miejscu dowiaduje się, że Irena niespodziewanie zmarła. Przygotowania do pogrzebu przebiegają powoli, jakby Magda chciała oddalić moment ostatecznej rozłąki. W ciągu trzech dni, podczas których rozgrywa się akcja powieści, Magda prowadzi z matką zapewne najszczerszą rozmowę, jaką kiedykolwiek odbyły. Stara się złożyć w całość rozbity obraz kobiety, która zawsze wzbudzała w niej skrajne uczucia: od podziwu, miłości i przywiązania, po nienawiść, odrazę i pogardę. Charyzmatyczna Irena szła przez życie z siłą odciskającą piętno na najbliższych. Magda, mimo że jest już dojrzałą kobietą i sama wychowuje córkę, nadal boryka się z przeszłością. W jej przeżyciach i przemyśleniach można odnaleźć znane każdemu, wpisane w naszą egzystencję konflikty, dylematy i sprzeczne emocje. Po tamtej stronie śmierć - druga powieść w dorobku Marii Nurowskiej, wydana po raz pierwszy w 1977 roku - to intymny zapis doświadczenia straty bliskiej osoby, świadectwo żałoby podszytej trudną miłością, a zarazem przejmujące studium złożonej relacji między matką a córką. 

2. Tove Jansson "Uczciwa oszustka" - 06.02.2013

W małej miejscowości Västerby, położonej nad skutą lodem zatoką, od miesięcy sypie śnieg. Ludziom pozostaje więc głównie wymienianie plotek. Tego roku na językach wszystkich są Katri Kling oraz Anna Aemelin. Ta pierwsza uchodzi za dziwaczkę. Stroni od ludzi, mieszka w mansardzie nad sklepem z prostodusznym bratem oraz bezimiennym psem. Anna to szanowana ilustratorka książek dla dzieci, zamożna właścicielka opustoszałej posiadłości. Katri uzna Annę za łatwy cel swoich manipulacji.Kobiety połączy dziwaczna relacja.Czy jednak mogą się czegoś nawzajem nauczyć?Po raz pierwszy na polskim rynku prezentujemy wyjątkową powieść dla dorosłych autorstwa twórczyni legendarnego cyklu o Muminkach.  

3. Pluschke Helene, Schwerin von Esther, Pless-Damm Ursula "Wypędzone" - 23.01.2013

Dzienniki Helene Plüschke i Ursuli Pless-Damm oraz opowieść Esther von Schwerin to świadectwa przemilczanej krzywdy kobiet na tzw. Ziemiach Odzyskanych. W ich relacjach splatają się szokujące obrazy, niejednoznaczne postawy i skrajne emocje.
Współczucie miesza się z chęcią odwetu, a świadomość utraty wielopokoleniowego dziedzictwa przeradza się w dążenie do zbudowania nowego życia. Jednak pierwszoplanowa jest nieustanna walka o przeżycie, w której wrogami stają się sowieccy wyzwoliciele i polscy sąsiedzi.
Z przejmujących historii Niemek wyłania się prawda zapomniana na lata, przed którą jednak nie można uciec.


4. Nicole Mary Kelby "Białe trufle" - 24.01.2013

Ten, kto nie ma dobrego podejścia do kobiet, nie zostanie nigdy wielkim szefem kuchni. Kiedy Delphine pierwszy raz odwiedziła Escoffiera w jego kuchni, zrozumiała, co mają na myśli ludzie, którzy mówią, że jest prawdziwym artystą.

Białe trufle to zmysłowa opowieść o najznakomitszym kucharzu Francji, który gotował dla Ritza i w londyńskim Savoyu, przyjmował na swych kolacjach koronowane głowy i całą artystyczną śmietankę Paryża. To historia wielkich miłości i namiętności skąpanych w smakach i zapachach, której lekturę można porównać do delektowania się wykwintnym jedzeniem. 



5. Wolf Kielich "Podróżniczki. W gorsecie i krynolinie przez dzikie ostępy" -23.01.2013

XIX wiek, mężczyźni dzierżą władzę, kobiety siedzą w domu, grzejąc dłonie przy kominkach.
Jednak nie wszystkie. Lady Hester Stanhope, Alexandrine Tinne, Ida Pfeiffer, Isabella Bird-Bishop, Marianne North, Mary Kingsley, Daisy Bates, Alexandra David Néel oraz inne odważne damy postanowiły wyrwać się z ram konwenansu, poczuć smak niezależności, dać upust swojej prawdziwej naturze, zaspokoić ciekawość - słowem, wyruszyć w daleki świat. I choć wiązało się to z wieloma niebezpieczeństwami - niekiedy większymi od tych, które mogły grozić mężczyznom - wszystkie dokonały wyczynów jak na tamte czasy niewiarygodnych, a przy tym niektóre wniosły znaczny wkład w rozwój nauki. W sukniach i kapeluszach przemierzały pustynie oraz morza, konno i na słoniach podróżowały przez egzotyczne kraje, przebywały wśród kanibali, w murach klasztorów, w indiańskich wigwamach, jadły mrówki i węże. Poznawały obce zwyczaje i rytuały, wykazując więcej tolerancji i zrozumienia niż mężczyźni dokonujący odkryć przeważnie z bronią gotową do strzału.


6. J. Howe "Mamotata" - 17.01.2013

7. Stephen King "Doctor Sleep"  - wrzesień 2013 (premiera światowa)

8. Magdalena Samozwaniec "Piękna pani i brzydki pan" - 25.02.2013

9. Arno Geiger "Stary król na wygnaniu"09.01.2013

10. Lisa Genova "Lewa strona życia" - 06.02.2013

 

A Wy? Wyczekujecie premier czy raczej planujecie czytanie tego co już macie?



Niespodziewany prezent

Kiedy po powrocie z Polski zobaczyłam w swojej skrzynce awizo na list polecony, nawet przez sekundę nie pomyślałam, że może być to coś miłego. Wręcz przeciwnie, stawiałam na skarbówkę ;) Tak więc wyobraźcie sobie moje zdziwienie, kiedy dziś przy pocztowym okienku zamiast małej, szarej koperty wręczono mi wypchaną po brzegi kopertę z polskimi znaczkami. Rzut oka na nadawcę i pisk radości! Ren-ya!!! Kochana Ren-ya z uwielbianego przeze mnie bloga Sztuka rękodzieła ze szczyptą filozofii pomyślała o mnie i wysłała świąteczny prezencik, który de facto trafił tutaj dokładnie 24.12.12, tyle tylko, że ja mogłam go odebrać dopiero dzisiaj.

Kochana, nawet nie wiesz ile radości mi sprawiłaś!!! Niesamowicie się wzruszyłam i napatrzeć się na te skarby nie mogę! A do tego ten jakże symapatyczny, odręcznie napisany liścik... Mordka mi się cieszy bez przerwy :)) DZIĘKUJĘ!!!


W paczuszce znalazł się komplet świeczników przecudnej urody, wykonany przez Ren-yę metodą decoupage, książka Isabel Allende "Ewa Luna" (masz rację Renatko, posiadam jej książki, ale tego tytułu akurat jeszcze nie czytałam, więc niesaomowicie się cieszę z tej lektury), pyszne herbatki oraz fantastyczne silikonowe formy na muffiny, które jutro z wielką radością będę testować :)  



Renatko, trafiłaś ze wszystkim w 100%!!! 
Z całego serca dziękuję Ci za tak miły gest i za to, że o mnie pomyślałaś! Jesteś niesamowita :)