sobota, 10 listopada 2012

"Lód i woda, woda i lód" Majgull Axelsson

Z niejaką ulgą powitałam ostatnią stronę tej książki. Nie dlatego, że była ona zła, ale takiego natężenia ciężkich do przetrawienia emocji już dawno nie miałam okazji smakować. Swoją drogą, to czy szwedzcy autorzy pisują w ogóle wesołe powiastki? Ja jak dotąd trafiam na same kryminały lub dramaty rodzinne...

Opis i fotka zaczerpnięte z portalu lubimyczytac.pl:

„Lód i woda, woda i lód” to napisana z rozmachem historia rodzinnych napięć, rozłamów i tragedii, które infekują kolejne pokolenia. Historia sióstr, które z wiekiem stają się sobie obce, i matek odrzucających swoje dzieci. Oto bohaterowie książki: Susanne, która jest córką Inez. Inez, która jest siostrą bliźniaczką Elsie. Elsie, która jest matką Bjorna. Bjorn, dla którego prawdziwą matką jest Inez, ponieważ Elsie nie starczyło sił, by podjąć trud wychowania syna. Miłość, której tak bardzo brakuje wszystkim bohaterom, jest przede wszystkim miłością matczyną. Matki odrzucają swoje dzieci, a te nie potrafią przekazać miłości dalej. Wycofują się ze świata, w którym się nie odnajdują i nawet jeśli odnoszą wielki sukces, jak w przypadku Bjorna, staje się to początkiem katastrofy. Susanne może wyrwać się z zaklętego kręgu. Wprawdzie uciekła przed swoim życiem na pokład arktycznego lodołamacza, ale właśnie tam, nieopodal bieguna północnego, dostaje szansę, by poznać i zaakceptować miłość, a także by zmierzyć się ze swoim lękiem i upiorami z przeszłości.

Któryś z recenzentów określił tę książkę jako "klaustrofobiczną w nastroju". Nie jestem w stanie wymyślić bardziej celnego sformułowania. Już od pierwszej strony wsiąkamy w świat lęków, smutku i niełatwej przeszłości głównej bohaterki, o którą to potykamy się na każdym kroku (o przeszłość, nie o bohaterkę :)) i nie rozstajemy się z takim mrocznym nastrojem do samego końca. Mnie to odrobinę wymęczyło i książkę co jakiś czas musiałam odstawić na bok. W innym przypadku popadłabym zapewne w taką samą frustrację (o ile nie depresję) jak co drugi bohater tej powieści, a uwierzcie mi - portrety psychologiczne są tu na prawdę solidnie nakreślone i mocno działają na wyobraźnię...

"Lód i woda, woda i lód" nie jest książką łatwą, ale porusza interesujące tematy i daje mocno do myślenia. Opowiada ona o matkach, które nie potrafią kochać, o siostrach, które oddaliły się od siebie tak mocno, że po latach w żaden sposób nie mogą nawiązać nici porozumienia, a przede wszystkim, o dzieciach wychowywanych w tych jakże tokycznych warunkach, które nie potrafią znaleźć wojego miejsca na ziemi. Każdy z bohaterów dźwiga w milczeniu swój własny krzyżyk, tłumiąc przez lata emocje, ale jak długo można?! Nie, z czasem wcale nie dochodzi do żadnej wielkiej konfrontacji i happy endu. Bohaterzy po prostu wraz z latami dojrzewają do takich, a nie innych decyzji, ale czy jest jakieś wyjście z tego błędnego koła? Czy można na siłę zmienić swoje nastawienie do życia, wzbaczyć krzywdy, zapomnieć o przeszłości? Czytając tę powieść człowiek automatycznie zastanawia się nad tym co sam wyniósł z domu i jak wielki wpływ na nasze życie mają relacje z najbliższymi...



Nie wiem czy podobała mi się ta książka. Szczerze. Z jednej strony lektura wciągająca, z drugiej, ogromnie deprymująca. Na pewno podobał mi się styl, jednak zbyt rozbudowana akcja momenatmi męczyła. 
Moje odczucia są jak widać mocno mieszane, stąd brak oceny, nie mniej jednak autorki nie skreślam i kiedyś mam zamiar sięgnąć po "Kwietniową czarownicę".

Książka pochodząca z domowej biblioteczki, więc zaliczam ją do wyzwania "Z półki".

 

6 komentarzy:

  1. Chyba nie zaczęłabym czytać takiej książki... hehe szczególnie po Twoim opisie;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Hehe, no tak... tą opinią raczej nie przysporzę książce fanów, ale przynajmniej jest szczerze :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Słyszałam kiedyś, kiedy sama na tę pozycję polowałam, że jest ona jedną z najsłabszych tej autorki. Widzę, że i Ty masz co do niej mieszane uczucia, więc i ja zabiorę się za poszukiwania "Kwietniowej czarownicy" :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja niestety przeczytałam o tym po czasie, bo inaczej sięgnęłabym pewnie odrazu po "Kwietniową..." :)

      Usuń
  4. A ja mimo wszystko czuję się ogromnie zaintrygowana Twoją recenzją i od razu mam ochotę po książkę sięgnąć:) I kiedyś sięgnę na pewno:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę! Myślę, że Tobie książka może się spodobać dużo bardziej, bo z tego co zauważyłam lubisz psychologię, a do tego wykazujesz dużo więcej wrażliwości podczas czytania niż ja, więc tym razem nasze wrażenia mogą być odmienne. Wyjątkowo :)

      Usuń

Pięknie dziękuję za każde pozostawione tu słówko.