sobota, 28 kwietnia 2012

"Karuzela uczuć" Jodie Picoult

O Jodi Picoult i jej książkach wiele już słyszałam, jednak jakoś nigdy nie było okazji do zapoznania się z jej twórczością osobiście. Postanowiłam to w końcu nadrobić i sięgnęłam po "Karuzelę uczuć" - jedyną książkę tej autorki w moim posiadaniu.

Opis z lubimy czytać:

"Wciągająca i trzymająca w napięciu powieść o dramacie dwóch rodzin.Przez osiemnaście lat rodziny Harte'ów i Goldów mieszkały po sąsiedzku, dzieląc ze sobą wszystkie radości i smutki życia. Ich dzieci były nierozłączne od kołyski, Chris i Emily wychowywali się razem, a więź między nimi stawała się coraz silniejsza. Może nawet zbyt silna... Kiedy nocną ciszę w obu domach rozdarł dzwonek telefonu, nikt nie mógł pojąć straszliwej prawdy. Emily zmarła od kuli rewolwerowej, a ranny w głowę Chris trafił do szpitala. O tym, czy to było samobójstwo czy morderstwo, ma zdecydować sąd, ale nic nie przywróci dawnej przyjaźni między rodzicami obojga nastolatków.Na podstawie książki powstał w 2002 roku film telewizyjny (polski tytuł: W imię miłości)"

No cóż, skłamałabym twierdząc, że książka rzuciła mnie na kolana. Przyznać trzeba, że jest fajnie napisana i faktycznie wciąga, ale żeby poruszyła jakieś czułe struny czy wzruszyła do łez, to już nie bardzo... Ot, powieść jak wiele innych. Inna sprawa, że ja generalnie mam problem ze współczesnymi amerykańskimi pisarkami (wiecej o tym napiszę przy recenzji "Marcowych fiołków"), tak więc moją opinią nie ma się co sugerować :)

Czy sięgnę po kolejne pozycje tej autorki? Być może, aczkolwiek książka nie zachwyciła mnie na tyle, żebym rzuciła się odrazu na poszukiwanie kolejnych tytułów, tym bardziej, że moja domowa biblioteczka powiększyła się ostatnio o kilka innych, bardzo ciekawych lektur (o tym w następnym poście), tak więc na jakiekolwiek zakupy w najbliższym czasie się nie zanosi. Pani Picoult musi więc poczekać na lepsze czasy :)

4 komentarze:

  1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja od dawna zakochana jestem w tej autorce, mam kilkanaście jej książek, do których często wracam. Polecałabym "Dziewiętnaście Minut", "Świadectwo Prawdy" i "Dziesiąty Krąg".

    OdpowiedzUsuń
  3. A ja bardzo lubię prozę Jodie Picoult. Szczególnie dlatego, że ujmuje problemy niejednoznacznie - trudno u niej stwierdzić, który z bohaterów jest jest pozytywny, a który negatywny. Zawsze jest jakieś drugie, a czasem trzecie dno... Jak dotąd nie podobała mi się tylko jedna jej książka. Za to "Dziewiętnaście minut" wstrząsnęło mną do głębi i długo, długo potem jeszcze myślałam o opisanych wydarzeniach...
    Proponowana przez Ciebie pozycja również brzmi zachęcająco:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Skoro tak zachęcacie, to podejmę jeszcze jedną próbę i za jakiś sięgnę, bo "Dziewiętnaście minut". Może faktycznie tym razem bardziej się wciągnę i przekonam?

    Ściskam Was mocno!

    OdpowiedzUsuń

Pięknie dziękuję za każde pozostawione tu słówko.