poniedziałek, 9 stycznia 2012

Rymowanki polskie

Zaczyna się :) Nie sądziłam, że tak szybko do tego dojdzie, ale czas na pierwszą książeczkę z biblioteki Juniora, którą niezmiennie "czytamy" od Bożego Narodzenia, kiedy to znaleźliśmy ją pod choinką.

Kiedy wzięłam do rąk "Rymowanki" w pierwszej chwili pomyślałam, że prezent choć piękny, to jednak będzie musiał swoje odczekać, bo przecież dziecię jeszcze za małe na przygodę z literaturą (9 miesięcy). Nic bardziej mylnego! Synka wprost zauroczyły te melodyjne wierszyki, a jeszcze jak Mama do tego robi z siebie  wariata i dodaje efekty specjalne w postaci śpiewania (na mój antytalent w tej kwestii zsuwamy grzecznościowo zasłonę milczenia) , machania wszelkimi dostępnymi kończynami - swoimi bądź dziecinnymi, tudzież sczypania,głaskania czy drapania, to chichotowi Malucha nie ma końca, a o to przecież  chodzi!

Książka wydawnictwa Martel zawiera (oprócz kilku mniej znanych) praktycznie wszystkie wierszyki i rymowanki, które większość z nas pamięta ze swoich lat dziecinnych: Siała baba mak, Warzyła sroczka kaszkę, Fiku miku na patyku, My jesteśmy krasnoludki, W murowanej piwnicy, Krakowiaczek jeden, W pokoiku na stoliku, Idzie rak nieborak, Chodzi lisek, Uciekaj myszko do dziury, Idzie kominiarz itd. Jest ich całkiem sporo, bo ponad setka, więc zabawa na kilka godzin murowana, a dodatkowym atutem tego wydania są wspaniałe ilustracje autorstwa Pani Krystyny Michałowskiej, która była również ilustratorkę serii "Poczytaj mi mamo".

Książkę z całą pewnością warto mieć w swoich zasobach, gdyż jestem bardziej niż pewna, że posłuży ona przez długie lata. Z czystym sumieniem polecam każdemu rodzicowi oraz cioci/wujkowi, którzy nie mają pomysłu na prezent dla dziecka - jest to bardzo miła odmiana po tych wszystkich pstrokaciznach, dziwnych stworach i pozostawiających wiele do życzenia tekstach, które na ogół można znaleźć, przeglądając dział z książkami dla najmłodszych (niedalej jak 2  tygodnie temu wybrałam się z moim 5-letnim chrześniakiem do Empiku i miałam przyjemność poprzeglądać nowości w tej dziedzinie... momentami nie wiedziałam czy się śmiać czy płakać i do tej pory zadaję sobie pytanie kto to kupuje?)


Na koniec mało poprawny politycznie, aczkolwiek wesoły wierszyk, który darzę ogromnym sentymentem  a którego absolutnie nie spodziewałam się znaleźć w tej książeczce. A jednak był :)

Wyszedł żuczek przed chałupkę,
Zdjął majteczki, zrobił kupkę.
- Żuczku, żuczku coś ty zrobił ?
- Jam chałupkę przyozdobił !
Bo chałupka cała biała,
Czarna plamka się przydała

Przed oczami staje mi natychmiast gospodarstwo dziadków, roześmiany Tato, palący fajkę, ja siedząca na jego kolanach i nasz konspiracyjny szept, kiedy to uczyłam się tych - w moim ówczesnym wyobrażeniu - niecenzuralnych słów na pamięć :)
Jestem strasznie ciekawa, którą rymowankę moje dziecko upodoba sobie za jakiś czas najbardziej i jakie wpsomnienia będą z tym związane...

4 komentarze:

  1. Aż mi się przypomniało jak ja swojej córce czytałam takie wierszyki i też robiłam z siebie przy tym wariata, a ona to uwielbiała i nigdy nie miała dosyć. Czytałam tyle razy, że w końcu nauczyłam się na pamięć i pamiętam do dziś:). Jestem pewna, że Twój synek też długo będzie cieszył się swoją książeczką! (A Ty długo jeszcze będziesz wariata z siebie robić:))

    OdpowiedzUsuń
  2. Właśnie to jest kolejny plus tej książeczki, że sama mogę sobie przypomnieć te wszystkie wierszyki, bo pierwsze zwrotki znam, ale później wątek się urywał i pozostawało już samo robienie z siebie wariata, hihi.

    Ścikam Cię mocno i trzymam kciuki za córę!

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetna książeczka!!! Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Witam Uleńko w moich skromnych progach! Ściskam mocno :)

    OdpowiedzUsuń

Pięknie dziękuję za każde pozostawione tu słówko.