niedziela, 11 grudnia 2011

"Okno z widokiem" Magdalena Kordel

Cóż można napisać o książce, która oprócz tego, że była miłym przerywnikiem i wywołała kilka razy uśmiech na twarzy, okazała się być całkiem przeciętnym czytadełkiem?

Bohaterka sterana życiem w wielkim mieście udaje się w rodzinne strony, aby odpocząć po skanalu w który została niesłusznie wplątana, a ukochana babcia pomaga jej stanąć na nogi. W międzyczasie w miasteczku pojawia się bardzo zły bohater, który w miejsce wiekowej kapliczki pragnie wybudować nowoczesne hale, a nasza bohaterka wraz z kilkoma (oczywiście bardzo dobrymi) mieszkańcami miasteczka oraz studentami ściągniętymi z Warszawy, postanawia temu zapobiec, a czy jej się to uda? Raczej nietrudno się domyślić...
Strasznie schematyczne to wszystko i jednowymiarowe - albo białe, albo czarne, za to żadnych odcieni szarości...

Książkę Magdaleny Kordel przeczytałam z przypadku i poza kolejnością. Otrzymałam ją w mikołajkowej paczuszce, a że już wcześniej o niej słyszałam i opinie na jej temat były dość ciepłe, postanowiłam natychmiast po nią sięgnąć. Owszem, książka ta jest nawet całkiem sympatyczna, jednak absolutnie nic jej nie wyróżnia spośród tysiąca tego typu powieści.

Opis zaczerpnięty z merlina, który de facto nieco mija się z prawdą:

"Okno z widokiem" to powieść pełna zagadek i nieoczekiwanych zwrotów akcji. Przeszłość miesza się z teraźniejszością, przez wiele lat skrywane sekrety rodzinne wychodzą na jaw... Grupa studentów archeologii dokonuje wstrząsającego odkrycia, a policjanci choć nieco niekonwencjonalni, wykonują swoja pracę z dużym zaangażowaniem i dobrymi wynikami. To również opowieść o ciepłej i pełnej miłości relacji pomiędzy wnuczką i babcią, o małomiasteczkowej społeczności i proboszczu, który jest nadzwyczaj otwarty na problemy wszystkich swoich duchowych podopiecznych. Wszystko to tworzy niepowtarzaną atmosferę i prowadzi do zaskakującego finału, w którym czynny udział poza główną bohaterką biorą mieszkańcy Malowniczego i przyjezdni: sędziwy profesor, jego żona, historyk amator, studenci archeologii, pewien przystojny strażnik miejski, przyszywany dziadek Róży, proboszcz i wielu, wielu innych. Książka poza ciekawą akcją nie pozbawiona jest humoru, który jak już się przekonali czytelnicy poprzednich powieści jest nieodłączną częścią twórczości Autorki.

Przyznam, że zapowiadało się dużo ciekawiej, niż okazało się w rzeczywistości... Polecam raczej tym, którzy są przemęczeni i szukają miłej odskoczni na kilka godzin, aniżeli tym szukającym większych wrażeń  :)

Moja ocena: 3/6

2 komentarze:

  1. Ja szukam większych zdarzeń wiec dzienki za cynk, będę omijał tę pozycję:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Hej, cieszę się, że mogłam pomóc :D Pozdrwiam!

    OdpowiedzUsuń

Pięknie dziękuję za każde pozostawione tu słówko.