sobota, 10 grudnia 2011

Okazja czyni... spustoszenia w porfelu :)

Ciężkie jest życie człowieka z wieloma pasjami... jak nie włóczki, to koraliki, jak nie koraliki, to książki, jak nie książki, to materiały - zawsze znajdzie się coś co człowieka skusi, zanim ten zdąży się dobrze zastanowić nad swoim szaleństwem :) W ten o to sposób na mojej półce zagościł kolejny, pokaźny stosik, tym razem szmaciany:



Zakupy w Ikei złożyły się z nadejściem paczki z mojego ulubionego sklepu internetowego, stąd prezentacja zbiorowa. Część materiałów w klimacie świątecznym, część w tildowym, a część, to piękne bawełenki na podszewki.  Generalnie na każdy z materiałów jest już pomysł, ale że plany mogą jeszcze ulec zmianie, to póki co ich nie zdradzę :)



Ikea nie powaliła mnie dzisiaj jeśli chodzi o tkaniny. Te, które sobie wcześniej upatrzyłam na ich stronce okazały się na żywo byle jakie i w efekcie końcowym wybrałam coś całkiem innego - czerwoną bawełnę, bo coś ostatnio ten czerwony za mną chodzi, czarną z ptaszkiem oraz beżowo-białą. Oprócz tego trafiły się jeszcze dwie poduchy w na prawdę śmiesznej cenie (0,50€, czyli jakieś 2zł za sztukę), wręcz idealne na wybebeszenie, co mnie cieszy tym bardziej, że akurat potrzebuję wypełnienia do innych drobiazgów i nie miałam na nie pomysłu :)




W związku z tym, że Matka Polka ma dziś wychodne i wybiera się na ostatnie, przedświąteczne zakupy, pozostawiając latorośl pod okiem taty, pozostaje mieć nadzieję, że na jej drodze nie pojawi się żadna księgarnia, sklep dla hobbystów, tudzież kącik z koralikami, bo inaczej puści rodzinę z torbami :)))

3 komentarze:

  1. Taaaak, skąd mój portfel to zna? :)
    Na szczęście do tkanin jeszcze nie doszłam, ale do koralików jak najbardziej!

    OdpowiedzUsuń
  2. Co tu kryć.... Mam to samo:)
    Ale staram się bardzo i naprawdę kupuję chyba tylko z 10% tego, co bym chciała. A potem i tak okazuje się, że nawet tych 10% nie jestem w stanie przerobić i przeczytać...

    OdpowiedzUsuń
  3. Co za ulga wiedzieć, że nie jestem sama! :D

    Ja tłumaczę sobie (i mężowi, hihi), że to uwarunkowanie genetyczne, bo wszystkie kobiety w mojej rodzinie mają manię chomikowania różnych, dziwnych rzeczy ;)

    OdpowiedzUsuń

Pięknie dziękuję za każde pozostawione tu słówko.