czwartek, 17 listopada 2011

Mydełka domowej roboty

Jakiś czas temu buszując po wizażu przypadkiem zawędrowałam na ten wątek. Temat ręcznie robionych mydełek zafasynował mnie na tyle, że sukcesywnie zaczęłam zbierać materiały i testować, aż w końcu uzyskałam efekt, który mnie zadowolił. Moja mała kolekcja stopniowo się rozrastała, a w dniu dzisiejszym prezentuje się tak:



Nie muszę chyba dodawać ile zalet ma takie mydełko, pozbawione wszelkich konserwantów :)

Z tego co piszą forumowiczki, to mydełka takie można uzyskać, przetapiając najzywklejsze mydło typu "Biały jeleń" Polleny, jednak ja nie znalazłam tutaj dobrego odpowiednika, w związku z czym zamówiłam gotową bazę w kolorze białym i transparentnym. Cenowo wyszło porównywalnie, a zachodu przy topieniu dużo mniej :) Jeżeli chodzi o dodatki, to ja wykorzystałam naturalne olejki eteryczne, olejek jojoba oraz czystą witaminę E (zakupione w aptece), a do tego lawendę oraz zaparzoną kawę do celów peelingujących. Kupiłam również naturalne barwniki, aby mydełka były nieco bardziej zróżnicowane, bo jak można się domyślić, powędrują one na prezenty :)


Pierwsza seria, to mydełka lawendowe. Pięknie pachną, a dzięki ususzonej lawendzie, która mi pozostała po uszyciu woreczków zapachowych, mają również właściwości delikatnie złuszczające.


Kolejne mydełka są moimi faworytami. Kawa oraz czekolada, to zapachy, które sprawiają, że chce się je bardziej zjeść, aniżeli używać w celach pielęgnacyjnych :)



Ostatnia seria, to edycja świąteczna. Za sprawą olejku pomarańczowego oraz cynamonowego również pachną obłędnie! Co prawda koloro miał być dużo bardziej intensywny (czerwień wpadająca w bordo), ale niestety barwnik się nie wykazał i nie wyszło jak powinno. Myślę, że mimo wszystko jest ok :)



Jeżeli chodzi o dekorację, to wykorzystałam ogólnodostępne przyprawy świąteczne: laski cynamonu, gwiazdki anyżowe oraz goździki w całości, a do tego ususzoną jakiś czas temu pomarańczę. Wszystko po prostu podkleiłam mydełkiem transparentym.


Muszę przyznać, że świetnie się bawiłam przy wyrobie tych mydełek i aż troszkę żal mi się z nimi rozstawać, bo niesamowicie cieszą one oko i zmysły w te zimowe, szare wieczory...

13 komentarzy:

  1. Ale przynajmniej zdjęcia Ci zostaną;)

    A mydełka - pierwsza klasa! I zachwycająco je udekorowałaś - są tak dekoracyjne, że wątpię, by ktokolwiek zechciał się nimi myć:) Mnie z pewnością szkoda byłoby zmydlić takie dzieła sztuki!

    OdpowiedzUsuń
  2. Oj, toż to prawdziwe dzieła sztuki, mając takie człek musi wpaść w rozterkę - myć się, zjeść, czy zachować i podziwiać...
    Ja bym raczej zachowała :)
    Cudne są, cudne...

    OdpowiedzUsuń
  3. Dziękuję Kochane za tak miłe komentarze!!!

    I ja mam pewne wątpliwości czy obdarowane będą mydełek używały czy jedynie cieszyły nimi oko, ale to już na szczęście ich dylematy, a nie moje,, hihi.

    Pozdrawiam Was cieplutko!

    OdpowiedzUsuń
  4. Uwielbiam Camee i wpadło mi w oko te mydełka ...Śliczności ..
    Gdzie można zakupić takie foremki ...

    OdpowiedzUsuń
  5. Och!!!
    Moje uroda do Twoich nie dorastają:) Ale traktuję je czysto praktycznie, więc ujdą w tłumie.
    Cudeńka!!!

    OdpowiedzUsuń
  6. Tak, rzeczywiście świetny pomysł na upominek ale i na własne potrzeby jeśli ktoś lubi eksperymentować. Ja do tej pory robiła mydełka ale ich konsystencja był matowa . Podaj proszę przepis jak zrobić takie mydełka , które wyglądają na żelowe . Będę bardzo wdzięczna.

    OdpowiedzUsuń
  7. Witam, czy można dostać przepis na takie mydełka? I skąd bierze pani formy do nich?

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie no, Ty mnie nie przestajesz zadziwiać! :):):) Takie mydełka też robisz? Przecież to jest mistrzostwo świata - wizualnie niesamowite, a pod względem zapachu i właściwości, to już nawet nie wspomnę, jakie muszą być super!!!

    OdpowiedzUsuń
  9. Wyglądają niesamowicie! Aż żal byłoby je zużyć... :)

    OdpowiedzUsuń
  10. A gdzie można dostac takie ładne foremki?

    OdpowiedzUsuń

Pięknie dziękuję za każde pozostawione tu słówko.