poniedziałek, 14 listopada 2011

Filcowe aniołki

Często zdarza się tak, że podczas świątecznej wizyty w Polsce wypada spotkać się nie tylko z rodziną, ale również ze znajomymi. O ile spotkania z najbliższymi przyjaciółmi są już wcześniej umówione, a więc i drobne prezenty przygotowane, o tyle spontaniczne wizyty bywają czasem nieco kłopotliwe i zaczyna się latanie po sklepach, aby w ostatniej chwili nabyć "coś", choćby symbolicznego, bo z pustymi rękami przecież nie wypada... W tym roku postanowiłam się zabezpieczyć i przygotować kilka "rezerwowych" drobiazgów, w związku z czym poswstał taki oto zestaw z filcem w roli głównej. Anielska zakładka do książki...



... oraz anielskie kolczyki


Wystarczy tylko elegancko zapakować i jeden prezencik z głowy :)

Czesanki mam jeszcze sporo i to w przeróżnych kolorach, jednak takie "kulanie" na mokro jest dość czasochłonne, więc nie wiem czy dalej pójdę w tym kierunku, czy jednak wymyślę coś innego. Na pewno pozostanę w temacie zakładek, bo moli książkowych w najbliższym gronie nie brakuje, a co cieszy bardziej niż długo wyczekiwana książka plus zakładka wykonana z sercem?

6 komentarzy:

  1. O rany, czemu mnie takimi cudnościami nikt nie obdarowuje? :)

    Czekam na Twoje kolejne dzieła zakładkowe, w takim razie!

    OdpowiedzUsuń
  2. Po tak miłym komentarzu zaprezentuję je tutaj z jeszcze większą przyjemnością :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Urocze drobiazgi i najważniejsze, że właśnie z sercem przygotowane:)

    Też mam trochę czesanki i nie przesadzę, jak powiem, że już od pięciu lat zabieram się, by ją na coś ją przerobić, najchętniej na kulki właśnie, choć może prostszy i szybszy byłby ślimak pocięty na plasterki... W sumie, to na brak inspiracji nie narzekam, tylko z powodów, o których pisałaś, trudno jest się za to zabrać...

    OdpowiedzUsuń
  4. Ślimak pocięty na plasterki? A co to takiego? Zaciekawiłaś mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Takie ślimaki to bardzo prosta rzecz, tylko nie wiem, czy uda mi się to tak samo prosto wytłumaczyć:). Kolorowe pasemka czesanki (np. o szerokości 4 cm) układa się jedne na drugich i zwija jak roladę. Taką roladę filcuje się w dreda do osiągnięcia odpowiedniej średnicy. Po wyschnięciu tnie się ostrym nożykiem na plasterki. I gotowe!

    Udanego wałkowania:) i chwal się efektami może się zarażę i sama coś wreszcie uturlam:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ooooo, brzmi fajnie! Na pewno spróbuję, choćby z ciekawości :) Wielkie dzięki za wyjaśnienie!

    OdpowiedzUsuń

Pięknie dziękuję za każde pozostawione tu słówko.