niedziela, 9 października 2011

"Zapiski (pod)różne" Martyna Wojciechowska

Twórczość Martyny znam i lubię. Po przeczytaniu "Etiopia. Ale Czat!" sięgnęłam po "Kobietę na krańcu świata" oraz "Przesunąć horyzont", nic więc dziwnego, że kiedy na półkach sklepowych pojawiły się "Zapiski" i one trafiły na moją listę życzeń. Los chciał, że pewna dobra duszyczka (dzięki P.!) wyprzedziła moje zamysły i podarowała mi ją w prezencie. Przeczytałam z wielką przyjemnością!

"Zapiski (pod)różne" są książką zabawną i ciekawą. Jest to zbiór 34 mini reportaży z podróży, wraz z przemyśleniami autorki odnośnie życia na walizkach, ciekawości świata, kultywowania tradycji, szacunku do inności, a przede wszystkim sensu podróży samej w sobie. To niesamowite ile ta niepozorna kobieta ma w sobie siły, samozaparcia i odwagi! Nie brakuje jej również humoru, autoironii czy dystansu do otaczającego jej świata, dzięki czemu w książce tej poznajemy autorkę z nieco innej, bardziej osobistej strony, a świat widziany jej oczami staje się jeszcze bliższy.

Kolejnym plusem książki jest niewątpliwie jej wyważenie. Sytuacje zabawne ("Wizyta u szamana", "Elbrus pod napięciem", "Stara panna w podróży"), przeplatają się co rusz z tymi budzącymi zdumienie ("Kult kapcia", "Fabryka gwiazd", "Pocisk"), czy też mocno dającymi do myślenia ("Na szczęście", "Mongolski epilog", "Bez jaj"). Dzięki temu książka ta jest nie tylko świetną rozyrywką, ale również lekturą mądrą i wartościową, choć na całe szczęście pozbawioną patosu czy moralizatorstwa.

Przyznam szczerze, że sięgając po "Zapiski" miałam też pewne obawy. Bałam się trochę, że autorka poszła śladami innej znanej blond podróżniczki w komercję i będzie opisywała to samo o czym już kiedyś pisała, robiąc z tego masło maślane. Nic bardziej mylnego! Owszem, kilka anegdod znałam już z poprzednich lektur, jednak wtedy umknęły mi one jako tematy poboczne, natomiast teraz w formie bardziej spójnej i detalicznej ukazane zostały w całkiem innym świetle. Miłe i bardzo pozytywne zakoczenie.

Książkę mogę z czystym sumieniem polecić!

Moja ocena: 6/6

Opis z okładki:
Jak złapać największego węża świata, czy mongolska kuchnia wykwintnością dorównuje francuskiej, czym różni się wsiadanie do pociągu w Polsce od wsiadania do pociągu w ... Bombaju albo jak przewieźć samolotem (w bagażu podręcznym) dwumetrową lampę. Martyna Wojciechowska uwielbia podróżować, ponieważ każdy dzień w podróży jest jak jajko z niespodzianką. Jej najnowsza książka to zbiór felietonów, w których opisuje swoje przygody; czasami wesołe, czasami smutne, zawsze jednak uczące nas czegoś nowego o świecie, w którym żyjemy, a który widziany jej oczami jest tak niesamowicie inspirujący i piękny.


Książka dołącza do wyzwania "Reportesrkim okiem"


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Pięknie dziękuję za każde pozostawione tu słówko.