wtorek, 11 października 2011

Top 10: Dziesięć największych rozczarowań literackich!

Kolejna część zabawy u Kreatywy :)



Wyzwanie ten tydzień brzmi: Dziesięć największych rozczarowań literackich!
Tym razem nie miałam najmniejszych problemów z wytypowaniem mojego Top 10 :)
Oto ono:

1. "Czyste intencje" Charlaine Harris

Wielkie rozczarowanie, które szczegółowo opisałam tutaj. W wielkim skrócie - nic do mnie w tej książce nie przemówiło, bo ani akcja, ani bohaterowie, a już najmniej zakończenie.

2. "Moja Afryka" Kinga Choszcz
Po prostu nie to. Chemia między mną i autorką nie zagrała, bo choć uwielbiam książki podróżnicze, to opisy w stylu "Wstałam o 6.15, a trzy minuty później zeszłam na śniadanie, które składało się z...." niemiłosiernie mnie nużą, w związku z czym książki tej nawet nie doczytałam. Doceniam pasję Kingi, bardzo mi przykro, że na jednej ze swoich wypraw umarła, jednak nie zmieni to faktu, że w "Mojej Afryce" jak dla mnie czegoś zabrakło...

3. "Chleb płaczu" Anne de Graaf
Zacytuję to co już o tej książce tutaj napisałam: "Do pewnego momentu książka bardzo mi się podobała. Ciekawa fabuła, styl pisania, który lubię, a do tego spory kawałek polskiej historii opisany w sposób ciekawy i przejmujący. Już myślałam, że w końcu - pierwszy raz od dawna - natrafiłam na książkę, której nie będę miała nic do zarzucenia, ale... Nie wiedzieć czemu pod sam koniec autorka postanowiła skupić się jedynie na dwóch bohaterach z trzech, całkowicie pomijając postać Jacka, który mnie akurat fascynował, a do tego wprowadziła patos i sformułowania rodem z harlequina, co w połączeniu z jakże cudownym (czyt. nierealno - banalnym) odnalezieniem się głównych bohaterów sprawiło, iż miałam ochotę rzucić książkę w kąt 10 stron przed końcem."

4. "Książę mgły" Carlos Ruiz Zafon
O tej książce również już się wypowiadałam, więc znowu zacytuję: "Jak dla mnie bez szału. Sam pomysł na powieść bardzo fajny, jednak dość kiepsko rozwinięty - naiwna i uproszczona fabuła, banalne zakończenie... szkoda. Generalnie książka ta okazała się być (jak dla mnie) miłym, ale absolutnie przeciętnym czytadełkiem o którym zapomina się w chwilę po odłożeniu na półkę."

5. "Nad brzegiem rzeki Piedry usiadłem i płakałem" Paulo Coelho
Coelho czytałam mając 16 wiosenek. Wszystkie w mojej klasie czytałyśmy, bo jakże to romantyczne i głębokie nam się to wtedy wydawało... Z tego co pamiętam, to "Alchemik" i "Weronika postanawia umrzeć" bardzo mi się podobały, natomiast wszystkie kolejne pozycje były jednym wielkim rozczarowaniem, a już "Nad brzegiem..." było mega pomyłką!

6. "Podróżnik WC" Wojciech Cejrowski
Książka generalnie nie taka zła, natomiast chamstwo i arogancja autora popsuły wszystko. Więcej napisałam tutaj.

7. "Blondynka w Tybecie" Beata Pawlikowska
Trafiłam na to małe wydanie kieszonkowe. Katastrofa!!! Chaotyczne informacje powtórzone po 3 razy (małym drukiem, dużym drukiem i jako podpis pod obrazkiem) i powiem jedno: nigdy więcej nie wezmę do rąk tej mini edycji!

8. "Prowincja pełna marzeń" Katarzyna Enerlich
Jedna z najgorszych książek, jakie w ostatnich latach udało mi się przeczytać. Infantylny sposób bycia głównej bohterki plus banalna fabuła (coś pomiędzy Grocholą i Kalicińską w najgorszym wydaniu) daje w efekcie końcowym powieść, która najzwyczajniej w świecie męczy! Dodam jeszcze, że zarówno Kalicińską jak i Grocholę czytałam i nie mam żadnych uprzedzeń w stosunku do tych Pań :). Po prostu ta książka absolutnie do mnie nie przemówiła i wydała mi się wielką imitacją obu tych autorek.

9. "Rosyjski kochanek" Maria Nurowska

Lubię Nurowską, lubię jej styl pisania, jednak podobnie jak i w "Chlebie płaczu" myślałam, że pogryzę kanapę z rozczarowania odnośnie zakończenia.

10 "Zakochany duch" Jonathan Carroll
Nie wiem czy to ja wyrosłam z Carrolla, czy Carroll z pisania... Swego czasu bardzo chętnie zaczytywałam się w jego książkach, ale ta pozycja mocno mnie rozczarowała. Mam wrażenie, że była pisana na siłę i, że autor nie do końca miał pomysł na sensowne rozwinięcie akcji. Fabuła jest zagmatwana, momentami mocno przekombinowana, a żadna z postaci tak naprawdę nie przemawia do czytelnika. Słabiutka pozycja, niestety.

Ciekawa jestem jak typowały inne uczestniczki... Może jutro uda mi się poprzeglądać ich blogi.

3 komentarze:

  1. Chyba nie znalazłabym aż dziesięciu. Pewnie dlatego, ze o kiepskich książkach zapominam z prędkością błyskawicy...

    Ale zapamiętałam jedno, za to ogromne, rozczarowanie. Było ono tym większe, że wszyscy tę książkę zachwalali; ba, niektórzy uważają ją nawet za kultową, a już na pewno za jedną z najlepszych powieści XX w. Tymczasem ja z trudem dobrnęłam do połowy i dalej już nie dałam rady. Mowa o "Mistrzu i Małgorzacie" Bułhakowa.

    Co do Zafona, to delikatnie rozczarowała mnie "Gra Anioła". Nie była to zła książka, ale po "Cieniu wiatru" miałam po prostu nieco wyższe oczekiwania. Co do fabuły, bo styl pisania i tak mi się podobał. Ale jednak po "Księcia mgły" już nie sięgnęłam...

    A Coelho..., no cóż, chyba każdy musi przez to przejść;). Moja córka ma właśnie 17 lat i jego książki są jedynymi, co do których wykazuje chęć przeczytania. I też zachwyca się, że takie poruszające i głębokie:). Ja dobrych parę lat temu zachwyciłam się "Pielgrzymem", potem było równie zachwycające "Jedenaście minut", a potem odkryłam, że wszystkie jego powieści są na jedno kopyto pisane i banalne strasznie. Ale i tak jakiś taki miły sentyment mi do tego autora pozostał:).

    OdpowiedzUsuń
  2. Za Zafona mam dopiero zamiar się zabrać, ale - z tego, co widzę po opisach i recenzjach - bardzo prawdopodobne, że nasze zdania będą odmienne :)

    Coelho to jeden z najbardziej przereklamowanych pisarzy świata. Kompletnie nie rozumiem jego fenomenu.

    A z całej serii o Lily Bard to właśnie 'intencje' podobały mi się najbardziej, eh :)

    OdpowiedzUsuń
  3. @ ren-ya: Ja z "Mistrzem" mam taki problem, że w formie książki coś mi nie podpasowało i też nie przebrnęłam, natomiast audiobooka uwielbiam. Kupiłam kiedyś w promocji za 3zł i słucham sobie teraz podczas dziergania :)))

    @ Futbolowa: Wiesz, ja Zafona bardzo lubię, ale te jego pierwsze książki kompelnie do mnie nie przemawiają. Co do "Intencji" to jak widać mamy mocno odmienne gusta, hehe. Ale o to przecież chodzi w książkach - czytać, czytać, czytać i wyrabiać sobie własne zdanie! Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń

Pięknie dziękuję za każde pozostawione tu słówko.