środa, 5 października 2011

"Liczby Charona" Marek Krajewski

Po miłej baśniowej lekturze Pani Terakowskiej zachciało mi się krwi i akcji :) Wybór nie był trudny, ponieważ na książkę Krajewskiego zacierałam ręce od dawna, tym bardziej, że jest to moja pierwsza lektura tegoż autora i tu jak nic potwierdza się stare porzekadło: "Cudze chwalicie, swego nie znacie"...

"Liczby Charona" są trzecią książką z serii lwowskiej, a więc tej o Edwardzie Popielskim (bohaterem cyklu wrocławskiego jest Eberhard Mock), jednak to, że nie czytałam "Głowy minotaura" czy "Erynie" absolutnie nie przeszkadzało w rozumieniu akcji, a jedynie zaostrzyło apetyt na pozostałe tytuły tego autora. Swoją drogą wielkim plusem czytania ostatnio wydanej książki Krajewskiego jest niewątpliwie brak możliwości porównania jej z pozostałymi - wielu recenzentów zarzuca jej schematyczność i przewidywalność, dla mnie jednak wszystko było nowe i niesamowicie ciekawe. Ale po kolei...

Edwarda Popielskiego poznajemy jako człowieka mocno zmęczonego życiem. Wydalony z pracy w policji po karczemnej awanturze z przełożonym stara się związać koniec z końcem udzielając korepetycji mało pojętnym i działającym mu na nerwy uczniom, a czas wolny przeznacza głównie na szwędanie się po knajpach, zalewając się w trupa i korzystając z usług pań lekkich obyczajów. Na niczym już mu nie zależy, gdyż praca w policji była całym jego życiem, a na powrót do niej nie ma szans. Do czasu... We Lwowie wydarza się pewne morderstwo. Morderstwo nieciekawe i wielce intrygujące – gwóźdź wbity w gardło pewnej bardzo grubej i zaniedbanej wróżki, a do tego ciało znajduje się w miejscu dość nietypowym, bo w gołębniku na poddaszu kamienicy z którą ofiara nie miała nic wspólnego. Tutaj policja próbuje jeszcze działać sama, jednak kiedy pojawiają się anonimowe wiadomości pisane w biblijnym hebrajskim, a do tego kodem matematycznym, pomoc Popielskiego staje się nieodzowna, gdyż to właśnie on specjalizuje się w filologii i matematyce wyższej. Popielski dostaje więc szansę powrotu do pracy, jednak sprawy komplikują się kiedy do akcji wkracza syn zamordowanej, piękna była uczennica Renata Sperling z kolejnym zleceniem, hardy hrabia Bekierski, a morderca zabija kolejną ofiarę...

Kryminał w bardzo dobrym wydaniu! Wspaniałe tło obyczajowe, barwne ale nie przekolorowane postacie, niebanalna fabuła i co najważniejsze - trudno przewidzieć kolejne ruchy mordercy, a już tym bardziej komisarza Popielskiego. Książka niesamowicie wciągająca. Czyta się ją jednym tchem!


Moja ocena: 5/6

Opis wydawcy:

Każdy może zostać Bogiem, wystarczy tylko poznać odpowiedni kod. Maj 1929 roku. Lwów. Komisarz Edward Popielski wyleciał z policji za niesubordynację. Wreszcie ma czas na rozwiązywanie zagadek matematycznych i... na miłość. Namówiony przez piękną Renatę podejmuje się ryzykownego zlecenia i szybko wpada w kłopoty. A we Lwowie znów wrze. Brutalne morderstwa wstrząsają miastem. I tylko policja wie, co kryje w sobie tajemniczy list od mordercy. W Liczbach Charona Popielski ma szansę zmienić swoje życie - wrócić do policji i założyć rodzinę z ukochaną kobietą. Ale miłość jest ślepa, podobnie jak sprawiedliwość...

Marek Krajewski
ur. 1966 - pisarz, filolog klasyczny. Przez wiele prowadził zajęcia na Uniwersytecie Wrocławskim, z których zrezygnował, aby zająć się wyłącznie pisaniem książek. Autor bestsellerowych powieści kryminalnych o Eberharcie Mocku i Edwardzie Popielskim. Zadebiutował w 1999 roku Śmiercią w Breslau. Jego powieści ukazały się w osiemnastu krajach. Laureat m.in. Paszportu "Polityki", Nagrody Wielkiego Kalibru, Nagrody Prezydenta Wrocławia.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Pięknie dziękuję za każde pozostawione tu słówko.