poniedziałek, 12 września 2011

Smaki i zapachy lata

Obdarowana przez pewną miłą osóbkę sporą ilością przepysznych owoców i warzyw z jej przydomowego ogródka, postanowiłam po raz pierwszy spróbować swoich sił w przetworach.



Zabawa była przednia i oprócz tego co widać na zdjęciu (powidła śliwkowe, gruszka z imbirem i kardamonem, jabłka na szarlotkę, przecier dyniowy, sałatka z cukinii, pomidorki koktajlowe na ostro) powstała jeszcze cała masa deserków dla mojego Malucha (prażone jabłuszka, przetarte gruszki, zmiksowana dynia i marchew), które mam nadzieję i jemu umilą zimowe popołudnia :)

Moim osobistym faworytem w tym roku są powidła śliwkowe z czekoladą. Z resztą nie tylko moim, bo niejedna już osoba prosiła o przepis :) Nie dość, że niebiańsko one smakują, to są na tyle niestandardowe, że wprost fantastycznie nadają się jako świąteczny upominek. Gwarantuję, że obdarowany będzie domagał się więcej!


Śliwki w czekoladzie (przepis autorstwa bei)

400 g suszonych śliwek (waga po wypestkowaniu)
50 ml rumu + 50 ml gorącej wody
900 g śliwek
250 g cukru (u mnie jasny trzcinowy)
1,5 łyżeczki cynamonu
0,5 łyżeczki imbiru w proszku
szczypta zmielonych goździków
2 łyżki kakao
50 g gorzkiej czekolady (o zawartości 70% kakao)

Suszone śliwki pokroiłam w małą kostkę i namoczyłam w rumie z wodą (przykryte folią i pozostawione na noc). Następnego dnia umyłam, wypestkowałam i pokroiłam śliwki, dodałam namoczone suszone śliwki i gotowałam na wolnym ogniu aż masa była dobrze rozgotowana i gęsta. Wtedy zmiksowałam wszystko ‘żyrafą’, jeszcze chwilę podgotowałam, dodałam cukier i przyprawy i pozostawiłam na wolnym ogniu regularnie mieszając, aż masa dobrze zgęstniała. Dodałam kakao i czekoladę, dokładnie wymieszałam, przełożyłam do wyparzonych słoików i zapasteryzowałam.

3 komentarze:

  1. Połączenie powideł śliwkowych z czekoladą tak mi podziałało na wyobraźnię, że kupiłam (choć wiem, że to nie to samo) słoik powideł węgierkowych i krem czekoladowy. Dziś na kolację smarowałam nimi cieplutkie tosty.

    Mniam... pychota...

    ...choć pewnie nie umywa się do zawartości Twoich słoiczków:) - przepis wydaje się baaaardzo smakowity!

    OdpowiedzUsuń
  2. Powiem Ci, że ja sama się biłam po łapach przy smażeniu, żeby nie wyjeść całej zawartości :))) Tym bardziej, że ja zamiast rumu dodałam moje ukochane Amaretto, a zapach Amaretto, czekolady i śliwek był wprost obłędny!

    OdpowiedzUsuń
  3. Ciesze sie niezmiernie, ze sliwki smakuja! Przyznaje, ze i ja sporo podjadam podczas smazenia ;)

    Pozdrawiam serdezcnie!

    OdpowiedzUsuń

Pięknie dziękuję za każde pozostawione tu słówko.