piątek, 30 września 2011

"Córka czarownic" Dorota Terakowska

Z twórczością Pani Terakowskiej chciałam zapoznać się od dawna, jednak nie miałam pojęcia od której książki zacząć. Po przeczytaniu kilkunastu recenzji i nagłej chęci na coś "innego" mój wybór padł na "Córkę czarownic" i ogromnie się cieszę, że tak się stało, ponieważ książka ta okazała się rewelacyjna - otrzymujemy w niej absolutnie wszystko, czego należy wymagać od dobrej baśni: ciekawą fabułę, nietuzinkową postać, magię, uniwersalność i ponadczasowość, a wszystko to okraszone odrobiną naszych ludzkich przywar ukazanych w krzywym zwierciadle.

Tytułową bohaterkę poznajemy jako małą dziewczynkę, wychowywaną w głebi lasu przez pewną kobietę, która ani nie jest jej matką, ani nawet bliższą lub dalszą krewną. Nie wiemy jak ta dziewczynka ma na imię (bo i ona sama tego nie wie) ani kim jest tajemnicza kobieta, która się nią zajmuje. Wiemy natomiast, że ukrywają się one przed ludźmi i, że mają ku temu powody. Z czasem dowiadujemy się więcej - śledzimy losy dorastającej bohaterki, poznajemy stopniowo jej historię i przeznaczenie, wyjaśnia się rola tajemniczej opiekunki i powody ciągłej ucieczki, jednak informacje te są tak subtelnie dawkowane, że historia trzyma do samego końca w napięciu i tak na prawdę ciężko przewidzieć jak potoczą sie losy młodej bohaterki, tym bardziej, że jest ona niesamowicie krnąbrna i charakterna, co na pewno nie ułatwi misji z którą przyjdzie się jej zmierzyć... Czy pokona ona swoje słabości i podoła zadaniu? Przekonajcie się sami.

To co mnie w tej książce najbardziej ujęło, to niesamowicie barwny i przekonujący język jakim operuje autorka. Dzięki niemu nie sposób się od tej książki oderwać i nie sposób o niej zapomnieć... Choćby z tego względu na pewno sięgnę po kolejne pozycje Pani Terakowskiej.


Moja ocena: 5/6



Opis z portalu lubimy czytać:

W lesie, z dala od ludzi, pod mądrą opieką czarownic dorasta złotowłosa dziewczynka. Choć pochłania magiczne księgi, uczy się czytać w myślach i rozmawiać z gwiazdami, nie przypuszcza nawet, jaki cel ma jej nauka i pełna niebezpieczeństw wędrówka po czterech stronach Wielkiego Królestwa. Przed wiekami jej kraj najechali okrutni barbarzyńcy.

Według słów tajemniczej Pieśni, teraz po siedmiuset siedemdziesięciu latach zbliża się koniec ich panowania. Czy na tronie zasiądzie wreszcie sprawiedliwy władca. Czy Luelle dorośnie, by spełnić przeznaczenie?

3 komentarze:

  1. Może dokonam teraz nadinterpretacji, ale czy ta książka nie jest kolejną pozycją, w której pozytywne "wartości kobiece" (miłość, współczucie, bezinteresowność, harmonia rozumiana jako współ-istnienie wszystkich elementów otaczającego nas świata) przeciwstawione są negatywnym "wartościom męskim" (agresja, dominacja, zniewolenie, wykorzystywanie)?

    (Oglądałam ostatnio Awatara i dlatego tak mi się jakoś skojarzyło).

    Lubię historie, w których wyzwolenie/zbawienie zapewnia łagodna Bogini-pacyfistka, czy inna Czarownica-Wszystkowiedźma:), dlatego kolejna zarekomendowana przez Ciebie pozycja trafia na moją listę książek do przeczytania...

    O Bogini, tylko skąd brać na to czas?!

    OdpowiedzUsuń
  2. Absolutnie się nie pomyliłaś! Jest dokładnie tak jak piszesz, czyli kobieca subtelność kontra męska brutalność - dość schematycznie, jednak mimo to przyjemne w odbiorze :)

    Myślę, że książka ta trafiła u mnie w dobry czas. Jest duża szansa, że w innych "okolicznościach przyrody" szurnęłabym nią znudzona jakby nie patrzeć pewną banalnością, jednak teraz spełniła ona swoją misję "ku pokrzepieniu serc" :)

    Co do listy książek, to jestem niesamowicie ciekawa jak ona u Ciebie wygląda! Może skrobniesz przy okazji kilka słów na ten temat? Widzę, że tematykę lubisz zróżnicowaną - psychologia, kryminały, etyka, obyczaj, thrillery... Zapowiada się bardzo ciekawie!

    OdpowiedzUsuń
  3. OK, podejmuję wyzwanie, dzięki za pomysł na notkę:)

    OdpowiedzUsuń

Pięknie dziękuję za każde pozostawione tu słówko.