piątek, 17 czerwca 2011

"Kaprysik" Mariusz Szczygieł

Powiedzenie "nie oceniaj książki po okłace" doskonale sprawdza się w tym przypadku, ponieważ ten cukierkowy róż w połączeniu ze wzorkiem róży sprawia po prostu koszmarne wrażenie i gdyby nie nazwisko autora najprawdopodobniej ominęłabym tę książkę szerokim łukiem, baaaaardzo szerokim :) A jednak nie ominęłam, przeczytałam i nie żałuję! Książeczka ta, choć niepozorna jest bardzo ciekawa. Znajdujemy w niej 6 niesamowitych opowieści o kobietach niby zwyczajnych, a jednak wyjątkowych. Czemu akurat o nich pisze Szczygieł? Wyjaśnienie znajdujemy we wstępie: "Słuchać – prosta rzecz. Wystarczy nie krzywić się, że czyjeś życie jest nie takie, jak byśmy chcieli. (Pisanie – czyli zajmowanie ludziom czasu – jest już o wiele trudniejsze). Jak wiadomo, kobiety mają więcej do powiedzenia niż mężczyźni. Uważam, że ludzkość nie robi z tego zjawiska wystarczająco dobrego użytku.”
Mnie każda z opisanych postaci/historii zaciekawiła, wprowadziła w inny świat czy też zmusiła do zadumy, a już szczególnie te traktujące o pisaniu, a więc pierwsza ("Reality) oraz ostatnia ("Serial na dwa długopisy). Brawa dla pana Szczygła za stworzenie tak niesamowitej atmosfery podczas każdej z rozmóww oraz za fantastyczne opisanie poszczególnych spotkań. Całość jest niesamowicie emocjonalna i z całą pewnością nie jest to ostatnia książka tego autora po którą sięgnę!

Moja ocena: 5/6

Opis stąd:

Kaprysik” to książka, którą można zmieścić nawet do kieszeni. Przypomina dziewczęcy pamiętnik – różowa, z kwiatkami na okładce. Główny temat? Kobieta. Kobieta, która zdaniem autora ma do powiedzenia dużo więcej niż mężczyzna. Pomysł na książkę pojawił się, gdy poznał panią Janinę Turek z Krakowa. Ta zebrała ponad 700 zeszytów, w których zapisywała swoją codzienność. Notowała wszystko: co jadła na obiad, z kim się spotkała, kto powiedział jej „Dzień dobry”. Okazało się, że rzeczywistość naszpikowana szczegółami zaczyna być wyjątkowa właśnie wtedy, kiedy przyszpili się ją w konkretnym punkcie i spojrzy na nią trochę uważniej niż zwykle. W efekcie powstało sześć miniopowieści reporterskich zestawionych z pięknymi zdjęciami z archiwum bohaterek. Niektóre historie same zapukały do drzwi redakcji, o inne trzeba było się mocno postarać. Teksty ukazywały się pierwotnie w „Wysokich Obcasach”, tym razem tworzą jedną, niebanalną historię z pogranicza reportażu i pamiętnikarstwa.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Pięknie dziękuję za każde pozostawione tu słówko.